IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 To koniec. Wygrana?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   14.07.14 19:29

Zaśmiała się na wzmiankę o szopce w gabinecie doktorka.
- Jeśli o doktorka chodzi, zawszę możemy poudawać. Nie jakieś fizyczne obrażenia, które są widoczne, ale dajmy na to... Spadalam, bolą mnie żebra i głowa, bla bla bla, chcemy jego za lekarza - ponownie się zaśmiała - Wtedy rzucimy czar, aby nam nie zwiał i wyciągniemy z niego wszystko co się da. - podrapała się za uchem, po czym wróciła do dalszego myślenia na temat owego mężczyzny, śpiącego na kanapie w pokoju obok.
- Ej to dobry pomysł. My zajmiemy się szkołą, potem szpitalem i TAMTYM miejscem, a on bezpiecznie będzie z twoją sąsiadką - to był naprawdę dobry poymslł.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   14.07.14 21:38

Zaśmiała się.
- Jeśli chodzi o doktorka szykuj się na wielkie show kochana bo dzisiejszego dnia będę jak jedna z gwiazd Hollywood - popatrzyła na godzinę w laptopie.
- Sąsiadka wstaje około 8 wtedy do niej pójdę. Dobrze że dziś zaczynamy około 9. To jest nasza chwila - teraz mogły sobie siedzieć niczym się nie martwiąc. Zajadały się owocami, które pokroiły w plasterki i piły sobie kawy. Około 8 Rose poszła do sąsiadki omówić problem gościa i wróciła z zwycięską miną.
Podeszła do mężczyzny z uśmiechem.
- Słuchaj muszę z kuzynką iść do szkoły ale moja sąsiadka widząc ciebie wczoraj upiekła ci ciasteczka. Dobrze jakbyś znią został my wrócimy jak najszybciej - o dziwo gość szybko się zgodził co przyjęła z ulgą.
Później już siedziały bezpiecznie w samochodzie jadąc do szkoły. Póki co wszystko szło gładko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   15.07.14 11:13

Poranek minął szybko. Pogoda bardzo szybko zrobiła się ładna. Słońce zaczęło świecić, wiartu wcale nie było, nie pozostało nawet ani jednego śladu po deszczu, który padał gdy Bon spała.
- Dobra, ty będziesz robić swoje, a ja zaimprowizuje. Zobaczymy, czy nadaję się na aktorkę - zaśmiała się wstając od stołu, aby umyć po sobie kubek. Kiedy to zrobiła, poszła razem z Rose do salonu, która poinformowała mężczyznę o "wycieczce" do jej sąsiadki, podczas gdy one miały być w szkole.
Tak tez się stało. Bon i Rose wsiadły do samochodu, pojechały do domu tej pierwszej, aby szybko się przebrała i zabrała torbę z potrzebnymi rzeczami. Potem ruszyły już tylko do szkoły.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   17.07.14 21:37

Podjechały przed szkołą też do domu Bonnie by zabrała ze sobą potrzebne rzeczy.
Po chwili mknęły ulicami.
- Jesteś pewna, że ty chcesz udawać poszkodowaną? - mruknęła nie do końca pewna. Zaparkowała blisko wejścia szkoły tym samym znowu narażając się tym zadufanym w sobie snobom ze szkoły. Pewna siebie weszła do budynku.
- No to widzimy się na Wuefie - powiedziała z uśmiechem i ruszyła w stronę klasy. Lekcje ciągnęły się jej w nieskończoność. Jak tylko przyszła pora na upragnioną lekcję pobiegła w stronę szatni damskiej. Tam przebrała się w sportowe ciuchy czekając na resztę dziewczyn.
Poczatek lekcji był normalny najpierw obecność potem rozgrzewka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   18.07.14 9:45

Rose podwiozła ją do domu, żeby się przebrała i wzięła rzeczy potrzebne jej na dzisiejszy dzień. Nie zajęło jej to dużo czasu, bo już po 2, a może 3 minutach wróciła do samochodu i chwilę potem mknęły przez ulice Mystic Falls w stronę szkoły. Kiedy tylko dziewczyna zaparkowała, ruszyły powolnym, ale pewnym krokiem w stronę budynku. Niektórzy przyglądali im się, nie mogąc zrozumieć, skąd ta nagła znajomość, ale Bon była przyzwyczajona do tego typu sytuacji i tylko się śmiała witając po drodze ze swoimi znajomymi.
- Tak, jestem tego pewna. Będzie łatwiej z nim porozmawiać, kiedy powiem, że leczył moją babcię - uśmiechnęła się nieśmiało. Chociaż nie była pewna, jak miałaby udawać poszkodowaną? Trzeba będzie coś wymyślić na tych lekcjach.
Chwilę później rozdzieliły i każda poszła w swoją stronę. Bon była nieco rozkojarzona przez ten krótki sen i potrzebowała Wuefu, który lada moment miał się rozpocząć. Zaśmiała się, wspominając ostatnie wydarzenie, tj rozwalone lampy. Weszła do szatni, kiedy akurat większość dziewczyn się stamtąd już przeniosła na salę gimnastyczną. Uśmiechnęła się do Rose i szybko przebrała czekając, aż zostaną same
- Masz może jakiś pomysł na kontuzję? - zaśmiała się




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   07.08.14 20:42

Miała już wychodzić z szatni gdy spotkała Bonnie. Na szczęscie było już prawie pusto i mogły jakoś porozmawiać.
- Znając życie będziemy grać w siatkówkę. Musimy się postarać by być w przeciwnych drużynach. Jak dojdę do piłki odbije ją w twoją stronę wtedy upadnij czy coś. Byle by to kupili. Uderz się w głowę czy coś a ja zaoferuje pomoc w ramie przeprosin.
Wyszła z szatni zostawiając samą Bonnie by się przyszykowała. Po dzwonku weszła na sale. Standardowo sprawdzanie obecności poźniej rozgrzewka i wybieranie drużyn do gry w siatkówkę. Czemu te lekcje są takie przewidywalne i nudne? Nauczyli by tych ludzi walczyć a nie...
Rose zgłosiła się na ochotniczke do wybierania drużyn i omijała wybrania Bonnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   08.08.14 14:24

Pomysł, który podała Rose był dość zabawny i nawet sama by w to nie uwierzyła, gdyby to stało się naprawdę. Starała się podejść do tego jednak bardzo poważnie i zgodziła się. Została kapitanem jednej drużyny, aby być w przeciwnej, w której Rose została kapitanem. Starała się udawać, że są na siebie złe lub coś w tym stylu, aby wszystko wyglądało bardziej wiarygodnie.
- Skończyłam wybierać - zwróciła się do nauczycielki, po czym uśmiechnięta podeszła do swojej drużyny i omówiła krótko strategię. Było to dla niej nowe doświadczenie, gdyż nie przepadała za wuefem.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   08.08.14 21:41

Nachyliła się nad swoją wybraną grupką ustalając strategie. Osobiście często nie mieszała się w rozgrywki bo było by to nie fair patrząc na to, ze jest łowczynią i ma lepszy refleks i kondycje.
Kiedy wszyscy byli na swoim miejscu zaczęła się gra. Nie zamierzała od razu uderzyć dziewczyny piłką bo byłoby to podejrzane. A to miał być wypadek.
Po kolejnej zmiane przyszła pora na jej serwy. Była w tym dobra i dwie pierwsze piłki były mocne i trafione na sam środek. Przy trzecim serwie odbiła piłkę prosto na Bonnie. Teraz zależało wszystko od niej. Ta piłka była celna ale nie na tyle mocna by coś jej się naprawdę stało. Niby były to tylko sekundy ale ciągnęły ię Rose w nieskończoność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   10.08.14 9:16

Dziewczyny, które były w jej drużynie, wprost nie mogły nadziwić się, jakim cudem Bonnie została kapitanem, grając tak beznadziejnie. I ona to widziała po ich minach. Czuła się jakoś dziwnie, odbijając piłkę w taki sposób, że za każdym razem był punkt dla drużyny przeciwnej. Strategia obejmowała poważniejszy uraz w nogę, ale to, jeśli będzie to ręka? To nic strasznego. Zażąda wizyty u lekarza i takie tam. Musiała w to wierzyć. Uśmiechnęła się odbierając piłkę na rękę. Jednak tak niefortunnie odbiła, czując strasznie silny ból, który przeszywał jej rękę. I to wszystko działo się na serio serio. Spojrzała wymownie na Rose, dając jej do zrozumienia, że się udało, po czym z jękiem opuściła boisko i osunęła się na ziemie, widząc, jak podbiega do niej wuefistka z zapytaniem, czy aby wszystko w porządku.
- Bardzo, ale to bardzo boli mnie ręką - jęknęła widząc, jak Rose zbliża się w jej kierunku. - Chyba szkolna pielęgniarka nie wystarczy. Potrzebuje lekarza - to właściwie nie było stwierdzenie, czy prośba, a rozkaz w jej głosie. Inaczej wuefistka odpuściłaby i zaprowadziła tylko do pielęgniarki, przez co mogło stać się coś znacznie gorszego z tą ręką.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   13.08.14 18:38

W pierwszej chwili się przeraziła czy aby na pewno nie przesadziła i nie odbiła piłki za mocno. Udawała przerażona co jej dobrze wyszło i sekundę później podbiegła do koleżanki unikając siatki. Pochyliła się nad Bonnie wraz z nauczycielem.
- Proszę pana nie wygląda to dobrze zaprowadzę ją do higienistki i zadzwonimy do jej rodzinnego lekarza. Zaprowadzę ja - powtórzyła z mocą gdyż wuefista nie był przekonany.
- Nie może pan tak zostawić klasy - powiedziała stanowczo i było pozamiatane. Jak dobrze, zę była dobra z WF i facet najbardziej ufał jej i lubił ją. Podniosła Bonnie delikatnie z podłogi i oparła ją na swoim ramieniu. Powoli wyszły z sali.
- Nic ci nie jest? - zapytała w razie czego. Prowadziła ją nadal gdyż nie wiadomo czy ktoś ich nie zauważy. U higienistki zrobiła awanturę, że trzeba dzwonić po lekarza i postanowiła na swoim. Szybko jak higienistka wyszła tylko powiadomić dyrektora o wypadku znalazły odpowiedni numer w papierach higienistki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   28.08.14 15:19

Kiedy na moment zostały same, Bonnie rzuciła na swoją rękę malutkie zaklęcie, dzięki któremu będzie mogła trafić do szpitala, ale jednocześnie nie będzie ją bolało tak bardzo, tylko będzie udawała.
- Spoko Rose, w domu ogarnęłam zaklęcia. Wygląda poważnie, ale nie boli tak bardzo, jak to mogłoby wyglądać - uśmiechnęła się do niej i czekała, aż wróci nauczycielka ze szkolną pielęgniarką. Po jej policzku spłynęła wymuszona łza, aby wyglądało to w miarę realistycznie. Kobieta zaczęłą dotykać jej rękę, ale ona krzyczała z bólu, mowiąc, że chce iść do szpitala, aby tam coś z tym zrobili.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   02.09.14 18:53

Pokiwała głową na znak zrozumienie. Długo nie czekały bo po chwili do gabinetu weszła nauczycielka z pielęgniarka. Bonnie spłynęła jedna łza po policzku. Eh ten głupi pingwin upierał się przy swoim i sprawdzała jej rękę. Rose zrezygnowana wzięła telefon od higienistki i wykręciła numer do lekarza. Wyjaśniła sprawę ku niezadowoleniu higienistki i chwyciła Bonnie za zdrową rękę.
- Podwiozę ją na miejsce takie polecenie lekarza - zaprowadziła ją na parking i pomogła wsiąść na miejsce pasażera. Tak jakby pingwin gapił się na nie. Sama usiadła za kierwonicą.
- Podwózka pod szpital. Nie ma problemu - już po chwili gnały w stronę tego okropnego budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   02.09.14 19:14

No i bardzo szybko dotarły na miejsce. Bonnie całkowicie zajęła się zaklęciem, aby rana była mniejsza, ból zerowy. I w ten oto sposób trafiła do przychodni przyszpitalnej, gdzie pracował pan doktor, który miał do czynienia z morderstwami.
- Pokaże Ci, który to jest. Zagadam do niego i wtedy razem się rzucimy do rozmowy - zaproponowała, po czym syknęła z bólu, kiedy chciała poprawić swoją pozycję w samochodzie. Chwilę później była już pod szpitalem. Rose przyprowadziła wózek dla pacjentów i Bon usiadła na nim. Wjechała ze łzami w oczach, symulując największy z możliwszych bóli i czekały, aż pojaw się pan doktorek. Bardzo szybko pojawił się, opatrzył rany mulatki.
- Pamięta mnie pan? - zapytała, kiedy było już po wszystkim i Rose dołączyła do nich na sali. Mężczyzna pokiwał przecząco głową




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   04.09.14 19:39

Dojechały w miarę szybko. Z samochodu wysiadła pierwsza i podjechała specjalnym wózkiem do Bonnie. Prowadziła wózek z gracją i pośpiechem bo w końcu jej przyjaciółka była ranna. doktorek opatrywał Bonnie ale po pierwszym pytaniu doskoczyła do niego.
- A może mnie pan kojarzy? Często lądowałam w szpitalu. pobierał mi pan krew. -uśmiechnęła się uroczo.
- Oh Bonnie boli cię nadal? - spojrzała zmartwiona na przyjaciółkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   04.09.14 19:54

Bonnie obserwowała, jak Rose z gracją i spokojem pyta doktorka. On jak wcześniej nie wiedział, o co im chodzi. Uśmiechnął się i popatrzył na nie. Obie się uśmiechały tajemniczo.
- Już mnie nie boli. - odpowiedziała Rose -Dziękuje panu. - dodała w stronę lekarza
- Leczył pan moją babcię. - powiedziała po chwili. On gwałtownie odwrócił się i zmrużył oczy.
- Ach tak, już pamiętam - odpowiedział i podszedł do Bonnie nieco bliżej. Położył rękę na jej ramieniu - Przykro mi z powodu jej śmierci. Była naprawdę wspaniałą osobą - dodał. Bonnie wymieniła porozumiewawcze spojrzenie ze swoją towarzyszką, że już pora dobrać mu się do skóry. Kiedy podszedł coś zrobić, mulatka rzuciła na swoje rany zaklęcie, aby szybko zniknęły, równie szybko, co ból.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   05.09.14 15:43

To było zabawne w jaki sposób pokazywał po sobie że nic nie wie. Uśmiechnęła sie tajemniczo. Przynajmniej na wzmiankę o babci coś skojarzył. Takie wielkie gratulacje dla niego.
Później wszystko szło jak po maśle. Bonnie uzdrowiła magią rękę, a ona kopnęła wózek na korytarz by nie przeszkadzał. Magią zamknęła na cztery spusty drzwi. Doktorek rzucił się do ucieczki ale złapała go mocno za nadgarstek. tego sie nie spodziewała!. Na nadgarstku miała bransoletkę z werbeną i go poparzyła! On był wampirem- lekarzem!
Lekarz zrobił groźną minę i rzucił się z kłami na bonnie. Czarownica odepchnęła go magią, a Rose skręciła kark.
- Ok mamy chwilę za nim znowu wstanie. Przyda się krzesło i liny z werbeną - spojrzała na towarzyszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   05.09.14 16:30

Tego się nie spodziewała! Lekarz-wampir! Po prostu masakra. Wytrzeszczyła oczy, no ale cóż, to jakiś istny wariat. Zaczął się szarpać i uciekać, a po chwili chciał rzucić się na nią. Odepchnęła go czarami, a Rose skręciła mu kark. Po chwili już leżał na ziemi, a one obie odetchnęły.
- Zawszę noszę ze sobą werbenę - rzuciła kierując się w stronę swojej torebki. Wyciągnęła dwie strzykawki z werbeną i czekając, aż mężczyzna się obudzi, zaczęła szukać jakichś sznurów.
- Rose, jesteś szybsza, załatw jakieś sznury i więcej werbeny. Ja się nim tutaj chwilę zajmę. Jak coś, skręcę mu kark - dodała po chwili, orzygotowując sobie tą strzykawkę.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   07.09.14 19:48

Bonnie nosiła przy sobie werbenę? Wow może jest jeszcze szansa dla tego miasteczka. Raczej wątpiła czy ona poradzi sobie z oszalałym wampirem ale musi jej zaufać chodź było to ciężkie.
Wyleciała z gabinetu jak tornado i w poczekalni ludzie gapili się na nią dziwnie. Więc rzuciła tylko, że pilnie bandaży dla koleżanki potrzebuje. Zeszła o piętro niżej do piwnicy gdzie znalazła w miarę dobry sznur. Owinęła się nim wokół bioder i zasłoniła kurtką.Z jakiegoś stołu wzięła bandaż dla prawdziwości i wróciła do gabinetu. Na szczęście ten leżał tak samo jak go zostawiła.
- Pomóż mi. Jak na wampira swoje waży - obie podniosły go i posadziły na krześle. Rose zmoczyła sznur w werbenie by osłabić lekarza i owinęła go nim.
- To teraz czekamy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   07.09.14 20:06

Rose bardzo szybko opuściła pomieszczenie, w którym się znajdowały, a w tym samym czasie Bonnie musiała przemyśleć plan działania. Bo przecież nie była pewna nawet, o to zapytać tego psychopatycznego lekarza. Westchnęła siadając i czekając, aż się obudzi. Na szczęście do tego nie doszło, bo Rose zdążyła wrócić. Zdjęła z siebie sznur, po czym razem podniosły go i posadziły, związały sznurem zanurzonym w werbenie i chwile czekały. Nie musiały długo czekać, gdyż lekarzyna obudził się zdezorientowany. Aby go całkowicie osłabić, przygotowały małe wiaderko, które nie-wiadomo-skąd się tam wzięło i zaczęły spuszczać z niego krew. To najlepsza metoda pozbawienia sił wampira wg Bonnie. + werbena, którą go już nasączyli.
- A teraz doktorku zaczniesz gadać - Bonnie zbliżyła się do niego i chwilę się zastanawiała, o co spytać - W tym lesie... Po co zabieracie takim jak TY krew? - on tylko się zaśmiał. Pałeczkę przejęła Rose, która grała "złego glinę"




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   07.09.14 20:17

W sumie Bonnie wpadła na dobry pomysł gdy lekarz się budził znalazły nie wiadomo skąd wiaderko i za pomocą jednego z jej kołków upuszczały z niego trochę krwi. Sznur nie wiadomo czy by wytrzymał chodź był z dodatkiem werbeny ale lepiej dmuchać na zimno. jak dla niej poradziła by sobie z jednym wampirem ale miały go przesłuchać, a za drzwiami byli pacjenci.
Wysłuchała pytania Bonnie i wiedziała, ze jesli to nie poskutkowało to ona znów będzie to złą. Spięła włosy w koka i ubrała jego fartuch by się nie poplamić krwią.
- A mogło być tak miło i szybko -westchnęła i podeszła do niego.
- Jak zaczniesz krzyczeć obiecuje, że twoja śmierć będzie powolna i bolesna - sięgnęła po swój kołek i zanurzyła go w werbenie. Wbiła mu go w brzuch ale ten nadal nie gadał.
- Widzę, że chyba gardło ci zaschło i dlatego nie mówisz - uśmiechnęła się leniwie i odkręciła butelkę wody i wsypała tam suszonej werbeny. Zamknęła butelkę i potrząsała nią by werbena przenikała całą wodę. Bez mrugnięcia okiem przytrzymała go za twarz i wlała do ust 1/4 butelki. Wampir zaczął się krztusić.
- Gramy dalej? Czy odpowiesz grzecznie bo ja mam całą wieczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   09.09.14 9:34

Bonnie uśmiechnęła się, stojąc nieco z boku. Obserwowała całą tą sytuację i naprawdę była zadowolona, że poznała Rose i trafiły tutaj razem do tego doktorka po kilku ciekawych przeżyciach. Lekarz wykrzywiał twarz z bólu i w pewnym momencie chyba coś w nim pękło
- Dobra! Powiem to, co chcecie wiedzieć, tylko odstaw tą cholerną werbenę! - krzyknął. W zasadzie nie zbyt głośno, z powodu braku sił [no bo przecież pozbyłyśmy się krwi z jego organizmu i ta cholerna werbena odbierała mu siłę,. ojejku, bądźmy sarkastyczni i śmiejmy się z niego]
- To mów do cholery! Czemu każdy wampir negocjuje? - mulatka już nie wytrzymała - Pamiętaj, że masz do czynienia z czarownicami, a my prędzej Cię zabijemy, niż pójdziemy na ugodę! - oj, zdziwiła się, że tak zareagowała. No ale cóż. Musiało tak być. Westchnęła, po czym usiadła, czekając, aż doktorek zacznie w końcu coś gadać.




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   10.09.14 19:12

Jak na jej gust nie powiedział tego zbyt miło no ale odstawiła tą werbenę. Dopiero się rozkręcała, a on się już poddał. Zdziwiła się i popatrzyła na Bonnie.
- Myślałam, że to ja gram złego policjanta - roześmiała się czym dawała też do zrozumienia wampirowi, że się go nie boi i ma go gdzieś. Przecież nie zabiłyby go aż do uzyskania odpowiedzi ale zawsze magicznie mogły wyciągnąć to z niego. Wtedy bo go zabiły. Usiadła wygodnie na stole czekając na wyjaśnienia.
- chcemy się uodpornić na werbenę - odwarknął im. Rose jakoś mało wierzyła w to, że na tym koniec i zbliżyła się z butelką. Lekarz w panice dostał słowotoku.
-Szukamy też osób z klątwą. I jak przestać być wampirem bez śmierci - Rose nie była pewna czy to koniec wytłumaczeń ale spojrzała na Bonnie z pytaniem co dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   11.09.14 10:03

Była trochę zdezorientowana
- Czekaj. Jaką klątwą? - Bonnie wiedziała, że chodzi o klątwę nieśmiertelności czy coś w tym stylu, co posiada Rose, ale nie chciała mówić, że to właśnie wie. Nie mogłaby nawet wydać Rose, stąd skłamała wampirowi. Wiedziała, że nawet jeśli będą szeptać, wampir ich usłyszy, więc musiała grać.
- Doktorku, nie ma żadnej klątwy - powiedziała w końcu ze śmiechem - Jedyną klątwą jest bycie wampirem, takim potworem, jakim jesteś ty. - wyciągnęła telefon i napisała Rose to, co chciałaby jej powiedzieć, jednak przez wzgląd na wampira nie powiedziała "co teraz? ten idiota nie wie, w co się pakuje."




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   11.09.14 18:58

Nie mogła w to uwierzyć szukali osób z klątwą! ciekawe jak chcieli sprawdzić czy ten ktoś miał klątwę! Czy nie rozumieją, że to nie jest takie fajne jak się wydaje! Była wkurzona na nich.
Przeczytała potajemnie Sms i zwróciła się do wampira.
- jaka klątwa i jak ją sprawdzaliście? -zadała pytanie oczekując szybkiej odpowiedzi.
- Nieśmiertelności. Oczywiście, ze ich zabijaliśmy plotki głoszą, ze jak ktoś ją ma ożywa w innym wcieleniu - lekarz odparł z ironią.
Oczy Rose momentalnie pociemniały i wymierzyła wampirowi porządnego liścia w twarz.
- Wiesz ile uśmierciłeś ludzi przez swoje widzi mi się? Może ja powinnam ci zmiażdżyć serce by sprawdzić czy jej nie masz? Myślisz, że życie wieczne bez możliwości skończenia tego jest takie fajne? -warknęła. Była zła bo sama miała klątwe i wiedziała z czym się to wiąże. Nie myślała teraz racjonalnie i uczucia wzięły nad nią górę. Każdą śmierć pamiętała, budziła się wtedy w nowym wcieleniu nie było to takie fajne. Zyjesz wiecznie.
Wbiła swoją dłoń pod serce wampira. Co z tego, że miał teraz łatwy dostęp do niej i werbena już tak nie działała na jego organizm jak wcześniej. Głupi błąd.. Zdarza się no nie? Zanim zauważyła wampir wbił rękę też pod jej serce. Zszokowana spojrzała na niego. Z ust poleciała jej stróżka krwi. Jej dłoń odnalazła sprawnie serce wampira. Zabić go zanim zabije ją czy teraz co zrobić!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BONNIE BENNETT

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 18
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : pierścień zwiększający moc
Liczba postów : 368
Liczba punktów : 287
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   12.09.14 17:50

Nie mogła uwierzyć w to, co widziała. Rose targały emocje, w dodatku sama wiedziała, jaki to jest ból żyć z tą klątwą, sama Bonnie znała kilka osób właśnie z "tym czymś" i nie było to przyjemne. Umrzeć jako wampir, obudzić się jako... ktoś inny. No po prostu chore. Nie pojmowała, jak mogło się to stać, że taki durny, bo nie powiem już inaczej wampir, zachowywał się właśnie tak nieodpowiednio nawet jak na wampira! Żeby zabijać swoich pobratymców tylko po to, aby sprawdzić czy są obciążeni klątwą.
I nagle Rose nie wytrzymała. Wepchnęła rękę w ciało wampira chwytając jego serce, a on sam uśmiechnął się złowieszczo i sam wepchnął dłoń w jej ciało, chwytając i jednocześnie ściskając mocno za jej serce. Bonnie westchnęła bezgłośnie, w dodatku przeraziło ją to, co się stało. Uniosła lekko rękę i wykorzystała swoją moc, aby sprawić wampirowi migrenę. I udało jej się to. W dodatku zrobiła coś, czego nie była świadoma - cała krew gotowała się w lekarzu i zaczął pluć krwią, jednocześnie tracąc siłę. Rose uwolniła się w jego uścisku i odsunęła się, spoglądając na mulatkę




Bonnie Bennett
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t92-bonnie-bennett http://life-sucks.forumpolish.com/t155-bonnie http://life-sucks.forumpolish.com/t130-bonnie-s-phone
Sponsored content




PisanieTemat: Re: To koniec. Wygrana?   

Powrót do góry Go down
 

To koniec. Wygrana?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Domy :: Mieszkanie Rose Hathaway-