IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Taka historia na izbie przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Taka historia na izbie przyjęć   07.08.14 21:37

//teoretycznie to nie wiem xd

Co Alice robiła w szpitalu na izbie przyjęć? A no czekała sobie w mega ogromnej kolejce, siedząc na jednym z plastikowych krzesełek, wśród kaszlących, kichających i jęczących ludzi. Super, prawda? Myślała, że oszaleje, bo jak to w takich instytucjach bywa człowiek miał wrażenie, że gdzie czegoś nie dotknie tam zaraz milion bakterii i zarazi się nie wiadomo jakim cholerstwem, a potem umrze w męczarniach z jakimiś ropiejącymi syfami. Tak się miej więcej właśnie czuła, skulona, przyciśnięta pomiędzy grubszą, starszą panią, która co chwila kichała i wycierała nos w chusteczkę, a sapiącym mężczyzną prawdopodobnie z bólem zęba, nogi czy czegoś takiego. Ona sama nie była aż tak potrzebująca, to znaczy właściwie to jednak troszkę była, ale siedziała cicho, starając się nie uzewnętrzniać tak, jak inni swojego bólu i czekać pokornie na swoją kolej. Przyciskała do klatki piersiowej rękę, ściskając delikatnie drugą dłonią. Nie za mocno, bo inaczej to bolał ją środkowy palec który prawdopodobnie sobie wybiła, grając z jedenastoletnią córką sąsiadów w siatkówkę. Chwila nie uwagi, źle odebrała, piłka uderzyła i wygięła palca pod dziwnym kątem i proszę bardzo, wizyta na izbie przyjęć gotowa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   10.08.14 15:40

//dom
Kyle zdecydowanie należał do wysportowanej części społeczeństwa i nawet gdyby nie miał swojej nadludzkiej siły pochodzącej od nadnaturalnych predyspozycji rasy, nadal dbałby o siebie. Znał się na zdrowiu nieco mniej niż na technologii, choć lepiej niż przeciętni ludzie. Nie zdarzały mu się kontuzje i nigdy nie odczuwał potrzeby korzystania z pomocy opieki lekarskiej. Pewnie gdyby przypadkowy przechodzień nie widział jego upadku, obyłoby się bez tych wszystkich ceregieli. Ot, zwykły wypadek - rowerzysta nie uważał przy wyjeżdżaniu zza rogu budynku i wjechał prosto na biegnącego w przeciwnym kierunku Wayfarer'a. Kostka chłopaka wygięła się pod dziwnym kątem i starsza pani zaniepokojona jego stanem natychmiast kazała mu się udać do pobliskiej kliniki. Oczywiście odmawiał, powtarzał jej, że nic się nie stało, jednak babcie okazują się czasem gorsze niż najpotworniejsze​ monstra. Kobieta przyprowadziła go pod same drzwi lekarza, nie zauważając, że noga praktycznie jest już wyleczona po samoregeneracji,​ a po całym incydencie została jedynie opuchlizna. Kyle wyszedł od specjalisty jedynie z cienkim badażem, pod który wtarta została przeciwbólowa maść, co siwowłosa pani skwitowała głośnym oburzeniem i próbowała dodatkowo zaciągnąć go na prześwietlenie. Na szczęście udało mu się od niej wywinąć na korytarzu tłumacząc, że ma ważne spotkanie i musi iść.
Mężczyzna już miał opuścić budynek, gdy nagle na końcu kolejki do oczekujących w przychodni zauważył znajomą, rudowłosą dziewczynę. Niebieskooka Alice. Nie mógł pozbyć się z głowy widoku jej uroczej twarzyczki i musiał przyznać sam przed sobą, że ostatnio sporo o niej myślał.
- Cześć Alice - uśmiechnął się, kulejąc lekko dla niepoznaki. - Co tutaj robisz? Stało się coś poważnego? - zapytał, a jego ton natychmiast przeszedł w troskliwą nutę. Zmierzył ją uważnym spojrzeniem, jakby próbował zgadnąć co się stało.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   10.08.14 20:49

Alice, gdyby tylko jej krzesełko było dużo wyższe albo gdyby tylko miała krótsze kończyny, nie pogardziłaby nawet machaniem nogami, jak mała dziewczynka, żeby tylko jakoś się rozerwać i umilić sobie czas. Czekała chyba już tutaj z pół godziny, a nic nie wskazywało na to, że zostanie przyjęta w drugiej jej połowie. Westchnęła i spojrzała zrezygnowana w stronę drzwi wejściowych do izby przyjęć. W tej samej chwili przeszedł przez nie ten znajomy dziennikarz, którego spotkała jakieś tydzień temu w Mystic Falls. Wróć, nie dziennikarz, chłopak, student, którego wzięła za niego. Obserwowała go jak wychodził i kierował się w stronę wyjścia. Zastanawiała się czy ją w ogóle pozna, czy może była tylko kolejną, zwykłą dziewczyną, na którą po prostu nie zwraca się uwagi. Nie byłoby to nic nowego. Ale gdy tylko przechodził koło niej, kulejąc nieco od razu się przywitał. Poznał ją i w sumie panna Hunter bardzo się w środku ucieszyła tak, jak ucieszyć się może dziewczyna, gdy zwraca na nią uwagę tak przystojny chłopak. Bo nie ukrywajmy, Kyle może charakterem nie przypominał typowego uwodziciela, ale miał coś w sobie z wyglądu, co zdecydowanie kwalifikowało go do miana uroczego. Na pewno wbrew pozorom nie mógł oderwać się od towarzystwa kobiet.
- Hej - uśmiechnęła się szeroko niemal od razu. Bardzo miło było spotkać tu kogoś znajomego, nawet w tak niewielkim stopniu. Z babkami 'z sąsiedztwa' nie dało się w ogóle pogadać. Podniosła się z krzesełka i podeszła bliżej do chłopaka. Nie chciała zbyt rozmawiać przy innych ludziach.
- Oj to nic, chyba sobie palca wybiłam po prostu. Grałam... - Pomimo tego, że palec ją bolał posłała Wayfarerowi coś na kształt półuśmiechu, pół skrzywienia. - A ty? To chyba jakiś pechowy dzień. - Zerknęła w dół na jego stopę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   10.08.14 21:48

Gdyby Kyle umiał czytać Alice w myślach chyba wybuchnąłby gromkim śmiechem, aż wszyscy w korytarzu spojrzeliby na niego z ukosa. On i przystojny? Nie, nie. Dwa słowa, które kompletnie do siebie nie pasowały. Tak samo jak stwierdzenie, że nie mógł oderwać się od towarzystwa kobiet. Panna Hunter nawet nie miała pojęcia w jakim wielkim błędzie była - Kyle w całym swoim życiu szczerze zakochał się chyba tylko jeden raz. Oczywiście bez wzajemności. Był typem wiecznego samotnika, którego bardzo łatwo było upchnąć w strefie friendzone i zapomnieć, że on też posiada jakieś uczucia. Nigdy nie starał się dawać ludziom powodu, by się nim przejmowali, więc chyba w tym wszystkim było trochę jego własnej winy.
Chłopak pokuśtykał za nią, oddalając się od nieprzychylnych spojrzeń kaszlących ludzi czekających w kolejce.
- Pokaż - jego głos wyrażał jedynie troskę. Ujął delikatnie jej palec i przyjrzał mu się dokładnie. Faktycznie wyglądał na wybitego. - Bardzo boli? - zapytał zmartwiony, przenosząc swe czekoladowe oczy na jej jasne policzki i oczy w kolorze letniego nieba.
- Grałaś? - powtórzył z delikatnym rozbawieniem. Wydawało mu się, czy z Alice była trochę niezdara?
- Spokojnie, jestem pewny, że już jutro z samego rana będę mógł biegać - zapewnił ją z uśmiechem. Właściwie już czuł to charakterystyczne mrowienie w kończynie i zdał sobie sprawę, że jest całkowicie zdrowy. Oczywiście nie miał zamiaru się do niczego przyznawać - do końca dnia będzie zgrabnie kulał, by nikt nie zauważył, że coś jest nie tak.
- Nieostrożny rowerzysta - wyjaśnił pogodnie, zanim dziewczyna zdążyła zapytać. - Przewróciłem się - nie mógł powstrzymać się przed zerknięciem na swe sponiewierane teraz, szare dresy. Bluza była nienaruszona, za to materiał spodni rozdarł się na kolanach.
- Kurczę...


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   11.08.14 2:28

No dobrze, że nie czytał, bo inaczej dowiedziałby się, iż dziewczyna uważa go za przystojnego i w ogóle... A wtedy to już Alice zapadłaby się pod ziemię, chodziła z wypiekami na śniadych policzkach przez tydzień i unikała jego spojrzenia - ba, pewnie nawet i kontaktu - przez kilka miesięcy. Może i miała swój wiek, może i w dzisiejszych czasach już dziesięciolatki posiadały chłopaków, całowały się i przechodziły inicjację seksualną, ale ona na szczęście nie nie należała do tego typu dziewczyn. Jej doświadczenie było niewielkie i ograniczało się jedynie do jednego pewnego i bardzo skromnego pocałunku. Tak, była totalną lamą jeśli chodzi o facetów. Po prostu, o ile się nie odzywała to było dobrze. Niektórzy nawet określiliby ją, jako ładną i może byliby nawet 'zainteresowani' czymś więcej, ale mało kto wytrzymywał, gdy otwierała swoje morelowe usta. Ogólnie jej patrzenie na świat było dość specyficzne i nie każdemu się podobało. Zresztą, jak wiadomo z tych licznych żartów o dziewczynach, ciężko było wytrzymać z gadułą. A do takich panna Hunter należała. Czasem nie można było jej zamknąć buzi, a jeśli już chodzi o chwile podczas, których zdecydowanie trzeba było zachować ciszę to była mistrzem!  No ogólnie nie znalazł się jeszcze taki, co by zaakceptował wszystkie jej wady, a bądźmy szczerzy, ona się sama też nie pchała w nie wiadomo jakie pierwsze łapska. Wolała poczekać na 'tego jedynego'. Cóż, starodawne myślenie rodem z romansów, ale co poradzić kiedy ona właśnie takie książki czytała?
- Oj i co, uleczysz mnie? - Zapytała sceptycznie, ale wyciągnęła dłoń w jego stronę. Kyle dotknął jej ręki i przyjrzał się, by ocenić stan. - Jak jakiś bananowy doktor? - Eeem, no nie pytajcie. Taki serial. To było takie w sumie troszkę dziwne, ale i no fajnie miło było czuć jego dotyk. Właściwie sama tego nie rozumiała, bo był tylko zwykłym znajomym, którego niedawno poznała. Nie ma co się tu właściwie rozwodzić, nic nie było na rzeczy... - No trochę... To znaczy nie tak mocno, żebym umierała, dam radę. Chociaż byłoby dobrze gdyby się pośpieszyli - powiedziała i właściwie dopiero po fakcie uświadomiła sobie, że trochę gada, jak najęta i zamknęła szybko usta, żeby się bardziej już nie kompromitować przed chłopakiem. 
- Nom, w siatkę przez bramę z sąsiadką... - Lepiej nie robić z siebie lamusa i nie zdradzać, że ta sąsiadka miała o połowę mniej lat. 
- Biegać? No coś Ty! Chyba jedynie po pilot od telewizora, nie można tak. - Pokiwała delikatnie głową, dając do zrozumienia, że takie forsowanie się to głupota. Nie było opcji, żeby z zabandażowaną nogą, co świadczyło o poważnym stanie, dokładnie jakim to nie wiedziała, ale nieważne, sobie tak następnego dnia biegać. 
- Oj - wydobyło jej się z ust. Posłała mu współczujące spojrzenie. No serio to jakiś pech. - Ach ci mieszkańcy Mystic Falls, sami piraci i wariaci. W ogóle nie uważają... Ej może lepiej usiądziesz, co? Pewnie nie możesz tak stać - mruknęła i rozejrzała się po pomieszczeniu, ale miejsce, na którym wcześniej siedziała zostało zajęte. No ładnie. Nie pomyślała o tym, jej wina. 
- Nie przejmuj się. Dobrze, że Tobie nic się nie stało. - W końcu to tylko spodnie. No chyba, że jakieś ulubione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   11.08.14 21:15

Oho, trafił swój na swego. No może nie w kwestii gadulstwa, bo Kyle nie słynął raczej z rozwiązłości swego języka - jeśli nie musiał, wolał się w ogóle nie odzywać. Chodziło mi raczej o brak doświadczenia z płcią przeciwną, bo pomimo tylu przeżytych lat, Wayfarer nadal nie spotkał tej jednej, jedynej i wyjątkowej. No i ekhm... Nigdy nie gościł żadnej kobiety w łóżku. Serio. Poważnie. Po otrzymaniu swojej kuli energii i odkrycia całkiem nowych realiów świata w którym żył, chłopak nie miał czasu na takie rzeczy jak romanse. Zresztą, nigdy też nie czuł, że potrzebuje się przysłowiowo wyszumieć. Większość doświadczeń życiowych wolał wymienić za wiedzę i książki, które były nieocenionym jej źródłem. Dopiero ostatnio zaczął się zastanawiać nad kwestią swoich uczuć i po cichu rozglądał się za jakąś dziewczyną w Mystic Falls, ale nie było to szukanie konsekwentne, bo z góry zakładał swoją porażkę. Coś jak "spróbuję, ale pewnie i tak nic z tego".
- Chciałbym tak umieć - uśmiechnął się a potem zmarszczył brew. Nie oglądał seriali zbyt często, więc nie wiedział o co chodzi rudowłosej. - Czemu akurat bananowy? - przekręcił lekko głowę, niczym zaciekawiony pies. Żałował, że zamilkła. Lubił słuchać wysokich tonów jej śpiewnego głosu. Spojrzał w jej oczy a potem uniósł jej stłuczoną rękę do ust i starym zwyczajem musnął wargami jej wierzch.
- Do wesela się zagoi - pocieszył ją banalnie, uśmiechając się pogodnie. - Chodź, polejemy zimną wodą - zaproponował, a jego wzrok uciekł niebezpiecznie gdzieś w rejony morelowych, delikatnych ust panny Hunter. - Od dzisiaj koniec z siatkówką z zawodowcami - mruknął, trochę się z nią drocząc.
- Przeeestań, ja właściwie już jestem zdrowy - machnął ręką. - Dokładnie! - zażartował.
Gdy tylko dziewczyna skończyła się rozglądać, właśnie zwolniło się jedno miejsce. Chłopak nie odpowiedział, tylko spojrzał na nią zagadkowo.
- Mężczyzna nie siedzi, gdy kobieta stoi - powiedział, a potem nagle podniósł ją lekko niczym porcelanową laleczkę i posadził na wolnym krześle. Oczywiście to po to, żeby nie mogła mu odmówić.
W sumie miała rację. Spodnie to tylko spodnie, nie było się co przejmować.
Kyle kucnął przed nią, żeby było mu nieco wygodniej i w którymś momencie szepnął konspiracyjnie:
- Te panie w rogu chyba właśnie nas obgadują - stwierdził, nawet nie oglądając się w tamto miejsce. - Jedna podejrzewa, że jestem Twoim kuzynem, a druga zapewnia ją, że jesteśmy parą - nie mógł się powstrzymać i parsknął cicho śmiechem.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   29.08.14 4:47

to jest za słodki post no <3

Może i nigdy nie miał dziewczyny, ale za to potrafił się z nimi bardzo dobrze obchodzić, bo małe serduszko Alice pokryło się dosłownie lukrem, widząc, jaki stosunek Kyle ma do niej i ogólnie do dziewczyn, bo na pewno taką uprzejmość z jego strony nie tylko ona miała okazję poznać. Prawdziwy z niego dżentelmen. Rzadko spotykane w tych czasach chamskiego podrywu i seksu z nieznajomymi. Gdyby tylko wiedziała, że mężczyzna urodził się w trochę starszych czasach...
- Em... Taki serial, nieważne. - Potrząsnęła delikatnie głową. Zmieszała się trochę. Nie za bardzo wiedziała, jak ma to wyjaśnić. Właściwie w jej wcześniejszej wypowiedzi nie dało się dojrzeć większej logiki. Nota bene, zrobił taką uroczą minę... Jak psiaczek z avatara, omomomomom. Brałabym go. Szczeniaka oczywiście dx
Panna Hunter zaniemówiła, gdy ujął jej kontuzjowaną dłoń i pocałował. Jej ciało przeszyły drobne ciarki i wstrzymała oddech. Uroczy był, skurczybyk. Chyba wcześniej trochę go za szybko oceniła. Wtedy tam, w pubie, powinna być o wiele milsza. Wybił ją trochę ze skupienia, skonsternowana spojrzała w jego czekoladowe oczy, rumieniąc się nieznacznie. 
- Och to dobrze, bo do wesela bardzo daleko - odparła, z trudem siląc swój mózg do działania. Obecność bruneta roztapiała jej ciało. Czuła się taka bezcielesna, jakby w tym pomieszczeniu znajdował się jedynie jej duch. 
Cóż, rudowłosa nie była akurat z tych, którzy zauważają, że się z nich śmieje. Z jednej strony cenny dar, z drugiej często wychodzisz na głupka i nie wiesz, co się w rzeczywistości dzieje wokół Ciebie. - Och nie, jacy tam zawodowcy. Moja sąsiadka ma jedenaście lat. - Machnęła delikatnie zdrową ręką. 
Pisnęła, gdy Kyle uniósł ją w górę. Nie mogła uwierzyć, że rzeczywiście to zrobił. Tutaj, w szpitalu, wśród tylu ludzi. - Co Ty robisz!? Patrzą się teraz... - Wyszeptało cicho, tuż przy jego policzku. Musiała stwierdzić, że przyjemnie pachniał. Nie lubiła zwracać na siebie uwagi. Teraz pewnie pół miasta będzie o nich plotkować! A gdy to dojdzie do rodziców pewnie nie dadzą jej żyć i będzie musiała wszystko wyjaśniać. Siedząc już na krzesełku, posłała mu karcące spojrzenie, ale nie była zła. To było bardzo miłe.
- Tak, postrzelony też byś stał? - Odnosząc się do jego wypowiedzi na temat tego, że mężczyzna nie siedzi, gdy kobieta stoi. Właściwie powinna mu podziękować, ale zbyt bardzo czuła się zażenowana tą sytuacją.
Uniosła głowę, szukając wzrokiem kobiet, o których mówi Wayfarer. Siedziały takie dwie w średnim wieku i rozmawiały ze sobą, rzucając właśnie ukradkowe spojrzenia w ich stronę. No masz, o tym właśnie mówiła! Chciała coś odpowiedzieć, już otworzyła usta, ale coś sobie uświadomiła i spojrzała na Kyle'a. - Skąd właściwie to wiesz? - Zapytała ciekawskim tonem głosu. Nie była w stanie nawet słówka usłyszeć z ich konwersacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   18.09.14 16:50

No właśnie. Gdyby nie surowe wychowanie i wpajany od dzieciństwa szacunek do płci pięknej, pewnie Kyle należałby do wielkiego procenta świńskich pacanów, którym tylko jedno w głowie. Przy nim żadnej kobiecie nie mogło stać się nic złego. I mam na myśli nie tylko jego wyjątkową opiekuńczość i troskę. Dziwny zbieg okoliczności sprawiał, że Wayfarera trzymały się z daleka wszystkie katastrofy - był niczym wielki, przenośny talizman. Cóż, polecam Alice, powinna trzymać się z nim a na pewno nie dosięgnie jej więcej żadne skręcenie lub złamanie.
Och, a już robiłam sobie nadzieję, że Kyle rozpala małe serduszko panny Hunter. Nadzieja matką głupich. :c
Kitsune zachichotał cicho, wpatrując się w błękitne oczęta Alice. Taka była urocza, gdy zdarzało jej się bredzić zupełnie od rzeczy. A co do tego serialu... Chyba powinien był częściej używać swojego niewielkiego telewizora w salonie. Może nie robiłby z siebie głupka przed taką śliczną dziewczyną.
Kyle zagryzł lekko wargę, powstrzymując się przed parsknięciem. Panna Hunter naprawdę nie wyczuła, że lekko się z niej naigrywał. Nie miał zamiaru jej tego uświadamiać, więc tylko pokiwał lekko głową z poważną miną. - Rozumiem, każdemu może się zdarzyć - mrugnął do niej szybko i trącił zaczepnie łokciem. Nie wiem, jak ludziom mogło jego zachowanie nie kojarzyć się ze zwierzęcymi odruchami, był w tym wszystkim tak ostentacyjny, że aż dziw, że czasem nie wyrywało mu się z ust ciche szczeknięcie.
- I co z tego? - uśmiechnął się niezauważalnie a potem pozwolił sobie na delikatne dotknięcie nosem czoła rudowłosej. - W razie czego powiesz, że jestem Twoim dalekim krewnym - zażartował, trzymając ją mocno przy sobie.
- Tak! - odparł bez zastanowienia. Owszem, gdyby kula przeszła na wylot mógłby stać tutaj niemal z łatwością, pewnie Alice nawet nie zauważyłaby, jak rana się goi. Och, jacy Ci ludzie byli delikatni! Wystarczyło stłuczenie i proszę bardzo, musieli odwiedzać szpitale i zadawać sobie tyle trudu, by być zdrowymi.
- Strzelałem[/b​] - wybrnął szybko z sytuacji z niepewnym uśmiechem na ustach. Ale Ty jesteś czasem głupi, Wayfarer! - [b]A co, wcale na nas nie patrzą? - zapytał, starając się jakoś odwrócić jej uwagę i w tej samej chwili odwrócił się do tyłu, jakby sprawdzał, czy faktycznie udało mu się trafić. A potem nagle wpadło mu coś głupiego do głowy. Spojrzał w oczy Alice a potem skinął na nią palcem, by pochyliła się do przodu.
- No dobra. Prawda jest taka, że mam super zmysły - powiedział poważnie. A potem parsknął śmiechem. Wątpił, żeby wzięła to na poważnie, dlatego poszedł najprostszą drogą na skróty. Zresztą, gdyby jej powiedział, że potrafi zmieniać się w lisa z kilkoma ogonami, pewnie też by nie uwierzyła.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   18.09.14 21:19

Kusząca opcja, ale nie wiem czy Kyle-talizman dałby radę akurat z nią i jej niezdarnością, jeszcze by pękł pod wpływem takiej ilości gapiostwa i co wtedy?
- No nie wiem... - Mruknęła cicho, zastanawiając się czemu właściwie przejmuje się opinią innych ludzi. To z jednej strony było takie lamerskie, ale z drugiej chyba inaczej nie potrafiła. Co z trzeciej strony jeszcze było bardziej pokręcone, bo przecież Alice była dość nietuzinkową osobą i zdecydowanie nie znikającą w tłumie. Robiła wiele w swoim życiu i nie przejmowała się swoimi dziwactwami. 
- No nie wiem czy tak krewni się zachowują... Ostatnio, jak był u mnie mały kuzyn wylał mi na głowę wiaderko wody z balkonu i przy okazji strącił doniczkę... - Powiedziała, pesząc się lekko. Nie było to przyjemne! Spędziła potem trzy dni na obserwacji.
Zaśmiała się. - Gdybym miała broń to bym przetestowała - powiedziała, rzucając mu spojrzenie mówiące "no serio, nie żartuję". Prawda była taka, że nawet nie umiałaby z niego wystrzelić.
- Ech, no patrzą. - Przyznała, akceptując wersję Wayfarera. - Ale więcej tego nie rób, szybko pewnie to dojdzie do moich rodziców i będę musiała się grubo tłumaczyć. - Widziała to spojrzenie swojego ojca... "Nie, tato, to nie jest mój chłopak. Nie, nie będę go przyprowadzać, bo to nie jest mój chłopak, tylko znajomy, ledwo co go poznałam... To nie tak, że daję się obmacywać obcym kolesiom! Uch, nie, nie będę przyprowadzać go do domu, tato..."
Parsknęła krótkim śmiechem. - Coś jak Superman? To by wiele wyjaśniało... Szkoda jednak, że nie potrafisz uzdrawiać - uśmiechnęła się w jego stronę, spoglądając po chwili na długą kolejkę oczekujących. Ale stał się cud i nagle podeszła do nich pielęgniarka i zawoła pannę Hunter do siebie.
- O, już idę - odpowiedziała jej i wstała z siedzenia. - Dzięki za pomoc, Kyle. I do zobaczenia? - Uśmiechnęła się do niego miło, bo w sumie na to zasłużył i poszła za pielęgniarką, która poprowadziła ją do łóżka w zabiegowym. Tam przyszedł znajomy lekarz i zaczął przyglądać się jej dłoni. Oj znała go bardzo dobrze, bo nie raz odwiedzała to urocze miejsce, jakim był z pewnością szpital. 
Wszystko byłoby dobrze, dzielnie przetrwała wszystkie macanka lekarza, gdyby nie to, że dr Brown kazał zrobić jej jakiś zastrzyk. Nawet nie widziała jaki po prostu samo słowo zastrzyk wywołało w niej panikę i pot na czole, bo cholera no... IGŁY. Alice nienawidziła igieł i sama nie wiedziała czemu. Może przez to, że jak była jeszcze maleńkim dzieckiem bawiła sie na dywanie i taka jedna wbiła jej się głęboko w nogę i musieli ją chirurgicznie usuwać? Pewnie tak.
No więc, gdy tylko przyszła jakaś inna pielęgniarka z zastrzykiem w dłonie, dziewczyna od razu odleciała gdy tylko kobieta wbiła jej się we skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   19.09.14 21:56

Mężczyzna przewrócił jedynie oczami w odpowiedzi, nie chcąc komentować, co myśli na temat przejmowania się opinią innych ludzi. Gdyby sam tak robił, pewnie nie zaszedł by daleko w życiu. No bo czy wszyscy nie uważali go przypadkiem za dziwka? Zawsze tak było. Nie, żeby całkiem to po nim spływało. Po prostu robił co do niego należało i kropka.
- No to może zawodowy opiekun? Z tego co mówisz, przydałby Ci się ktoś taki - zachichotał cicho, wyobrażając sobie doniczkę spadającą na głowę panny Hunter - a z jego perspektywy było to dość zabawne, bowiem sam nie odczuł by tego tak, jak normalny człowiek.
- Dobrze, przepraszam - wygiął lekko usta w podkówkę, chociaż w duchu przyrzekł sobie, że zostawi w spokoju pannę Hunter tylko wtedy, gdy straci choć trochę ze swojej gapowatości. A obawiam się, że nie nastąpi to dość szybko, więc oto Alice zyskała swojego wiernego psa. A raczej wiernego liska z kilkoma ogonami.
Pokiwał głową, uśmiechając się. Sam nigdy nie próbował nikogo uzdrowić, ale wolał nie eksperymentować na tej słodkiej rudowłosej dziewczynie, ze względu na możliwość ewentualnego pogorszenia jej stanu, a tego na pewno by nie chciał.
Trochę smutno mu się zrobiło, że musiała już iść, ale pożegnał się ciepło, odprowadzając ją wzrokiem i natychmiast ustąpił miejsca jakiejś staruszce. W sumie nie miał nic lepszego do roboty, więc postanowił poczekać tutaj na dziewczynę. No i na szczęście intuicja go nie zawiodła, bo chwilę później z gabinetu wychyliła się pielęgniarka, oznajmując, że panna Hunter zemdlała i prosząc Kyle'a by chwileczkę jej popilnował. Zaniepokojony, podszedł do drzwi i zerknął na nieprzytomną, bladą Alice. Kobieta uspokoiła go jednak i wyjaśniła co się stało. Zmarszczył brwi i podszedł do rudowłosej, łapiąc ją za rękę. Gdy tylko pielęgniarka wyszła, Kyle przymknął powieki i skupił się bardzo, bardzo mocno. Malutka iskierka energii przebiegła przez jego skórę na jej rękę i dziewczyna powoli otworzyła oczy.
- Dobrze, że zaczekałem - uśmiechnął się do jej słabych, błękitnych oczu.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   20.09.14 0:37

Od razu miała mroczki przed oczyma, gdy tylko poczuła ten ból typowy dla ukucia i, jako że naprawdę szybko potrafiła mdleć, po chwili już nie było jej tutaj z nami. To był jeden z jej słabych punktów. Jeśli chciałeś torturować Alice po prostu przytknij jej do skóry igłę.
Dziewczyna poczuła, jak wraca jej świadomość. Uchyliła ostrożnie powieki i rozejrzała się po pomieszczeniu. Szybko zajarzyła gdzie się znajduje i co się stało. To nie było nic nowego.
- O nieeee - jęknęła, zamykając na chwilę oczy. Znowu narobiła sobie wstydu. Taki był z niej mięczak, że ciągle sprawiała wszystkim kłopoty. Nie lubiła tego. Zawsze widziała siebie, jako odważną, samowystarczalną i nie bojącą się niczego kobietę... Acz prawda była zupełnie inna i bardzo brutalna. Była ślamazarą, nad którą ktoś ciągle musiał sprawować opiekę, bo nie wiadomo, co też się tej rudowłosej istocie mogło przydarzyć. Puszczanie Alice na zwykły spacer było niezłą rozrywką dla nerwów jej rodziców. Co dziwne, w dzieciństwie wcale taka nie była. Latała z kolegami, żadne rozwalone kolano nie było wstanie przerwać jej zabawy, a teraz? Wystarczyło skaleczyć się w palca, by dziewczyna dostawała ataku paniki na widok krwi.
W pierwszej chwili nie zarejestrowała, że to właśnie Kyle stoi nad jej łóżkiem i trzyma ją za rękę. Ba, w ogóle tego nawet nie poczuła, że ktoś ją dotykał. Spojrzała na mężczyznę nadal nieco nieprzytomnym wzrokiem. Co on tutaj robił?
- Szybko te 'do zobaczenia' - stwierdziła, unosząc chorą rękę w górę, która, jak się okazało, była już zabandażowana i chyba posmarowana jakąś dziwną maścią. Opuściła ją i znowu przeniosła swoje oczy na niego. Nadal trzymał ją za dłoń, co było trochę niezręczne, ale nie powiedziała nic. Zabrała ją jednak po chwili, by wspomóc się nią przy podnoszeniu do pozycji pionowej. Już było jej zdecydowanie lepiej. Alice może i szybko mdlała, ale i też szybko powracała do pełnej świadomości. Zresztą naprawdę nie lubiła leżeć i robić z siebie ofiarę, i zajmować niepotrzebnie miejsce.
- Uciekajmy szybko, póki pielęgniarki nie ma - powiedziała konspiracyjnym szeptem, wystawiając nogi zza krawędź łóżka. No dobra, tak naprawdę bała się też trochę, że jeszcze coś jej będą robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   22.09.14 19:40

Dzięki za informację, teraz Kyle będzie wiedział, czego koniecznie ma pozbyć się z domu, jeśli będzie chciał tam kiedykolwiek zaprosić Alice, co raczej nie zdarzy się w najbliższej przyszłości znając jego zapłon no i oczywiście śmiałość. Wiecie, niedoświadczenie​, te sprawy.
- Spokojnie, nic się nie stało. Nikomu nie powiem - uśmiechnął się ciepło, nadal trzymając ją za rękę. Nie chciał jej puszczać, chociaż sam nie był do końca pewny, dlaczego. Tłumaczył się oczywiście tym przekazem energii, ale skoro ona już się obudziła, powinien przestać, by nie zaczęła czegoś podejrzewać. Tymczasem nieostrożny Wayfarer zachowywał się jak małe słoneczko, przekazując ciepłe promyczki na delikatną, miękką skórę rudowłosej dziewczyny. Powinno być jej słabo, a tymczasem dzięki niemu jej twarzyczka szybko odzyskała normalny kolor.
- Skłamałbym mówiąc, że się z tego nie cieszę, więc nie powiem nic - w jego brązowych oczach pojawiła się drobna iskierka, choć możliwe, że panna Hunter ją przeoczyła ze względu na rozproszenie po zemdleniu. Dziwne myśli przyszły mu do głowy, gdy spojrzała na niego tymi swoimi błękitnymi oczętami, a jego własne zsunęły się ponownie na jej brzoskwiniowe usta, ale natychmiast je od siebie odpędził i puścił rękę dziewczyny. Nieco zmieszany, pomógł jej się podnieść.
- Może powinnaś jednak tutaj zostać? - zerknął na nią, ale obdarzyła go takim spojrzeniem, że postanowił zamilknąć i lepiej do niczego jej nie zmuszać. Odwrócił się na moment, wyciągnął z jednej z szafek bandaż i delikatnie ułożył Alice rękę. Potem zawinął bandaż wokół jej przedramienia, a drugi koniec przeciągnął za szyją, nieświadomie muskając palcami jej kark. Związał zgrabnie obie części, tworząc coś w rodzaju podpórki, by ręka była dobrze unieruchomiona.
- No dobrze - Kyle zacisnął usta, niewerbalnie wyrażając swoją niechęć do takiego zachowania, ale nie powiedział nic więcej, tylko otworzył ostrożnie drzwi i wyjrzał na korytarz. Upewniając się, że wszystkie pielęgniarki gdzieś się rozeszły, złapał Alice miękko w talii, podtrzymując ją i chowając po części za swoją piersią. Dobrze, że była taka drobna, pewnie nikt nawet nie zwróci na nich uwagi. Idąc szybkim krokiem, zamknął za sobą drzwi, czujnie zerkając za siebie, jakby uciekali nie z gabinetu lekarza, a co najmniej z więzienia.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   23.09.14 0:31

Czuła się dużo, dużo lepiej, ale nie wiedziała, że to wszystko za sprawą właśnie Kyle'a. W końcu nie zdawała sobie sprawy, że jest jakąś nadnaturalną istotą z legend... Skubany, dobrze chował swoje ogony!
- Hmm? - Spojrzała na niego zdezorientowana, trawiąc w głowie jego wypowiedź. W sensie cieszył się, że wybiła sobie palca, bolało strasznie i zemdlała od zastrzyku, robiąc z siebie totalną ciotę? Ale... czemu? To nie brzmiało zbyt sensownie, właściwie bardzo, bardzo podejrzanie.
O nie, nie zamierzała tu zostawać. Nigdy nie wiadomo, jakim wymyślnym torturom Cię poddadzą. Raz musiała siedzieć tydzień, bo zaczęli robić jej jakieś badania, podejrzewali anemię i coś tam jeszcze, akurat miała wtedy swoje urodziny i to był jeden z najgorszych dni w jej życiu, gdy nie mogła zginać ręki, bo była nieźle pokuta.
- Ale teraz nie będę mogła nią ruszać - mruknęła smętnie, ale pozwoliła działać Kyle'owi choć było to zupełnie zbędne, to przecież wybity palec, a nie cała ręka. Po co ten bandaż? - Wyglądam, jak debil. - Zakomunikowała i poruszyła przedramieniem z chorym palcem. Spojrzała na niego, robiąc zbolałą minę. Może się ulituje i to jednak rozwiąże? Warto spróbować.
Zeskoczyła z łóżka i dała się poprowadzić mężczyźnie przez szpitalny korytarz, tuląc mu się do boku. Rozpogodziła się znacznie, bo to oznaczało, że nie spędzi już dłużej ani sekundy w szpitalu. A co do bandażu, i tak go pewnie niedługo rozwali.
- Ahaha, czuję się, jak jakiś agent - roześmiała mu się do ucha, gdy wyszli już na zewnątrz budynku. - Dzięki... za pomoc i w ogóle, że zostałeś. Pewnie Cię zmusiła, ale i tak. Miło. - Spojrzała mu nieco zawstydzona w czekoladowe oczy i uśmiechnęła się, a na jej policzkach odznaczyły się dwa małe dołeczki.
- Normalnie nikt by się tym nie przejął - dodała, przypominając sobie, jak bardzo każdy miał na to wywalone, gdy coś się działa. A już o jakiś kolegach to nie wspomnę, interesowali się tylko pięknymi laskami i im w razie czego byli gotowi pomagać. Alice zawsze wychodziła na debila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
MISTRZ GRY

avatar

Liczba postów : 24
Liczba punktów : 17
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   04.10.14 12:31

Widok dwojga ludzi, który jeszcze potrafili jako tako być uprzejmi, w miarę zadowoleni z życia i nie lamentować był w tych czasach bardzo cenny. W założeniach imperium Mrocznego Wymiaru nie istniały takie słowa jak ciepło i dobroć, bo po co one komu. Władza i przemoc niosły ze sobą potęgę i ciemność, a z pewnością nic piękniejszego w świecie od ciemności nie było.
Na taką właśnie pocztówkę zostało przeznaczone Mystic Falls już jakiś czas temu przez samą wierchuszkę Mrocznego Wymiaru, o którym mało kto w ogóle wiedział. Przydziały cieni odbyły się już dwukrotnie, ale za każdym razem były osoby, które - jak się później okazywało - zostały przydzielone źle. I trzeba było poprawiać błędy co po niektórych niewykwalifikowanych, bezmózgich cieni, które stanowiły tylko plankton - tanią siłę roboczą w hierarchii Mrocznego Wymiaru.
Taką właśnie funkcję pełnił siedzący w stojącym na parkingu szpitala samochodzie tajemniczy cień. Naprawiał błędy swoich poprzedników. Właściwie niczego jeszcze nie zrobił, ale miał zamiar. Aż dziw bierze, że tych dwoje nikt jeszcze nie zdemaskował - jakim cudem ten uprzejmy chłopczyk został mieszczaninem; jakim cudem ta urocza dziewczyna nie została jeszcze sprzedana w brutalne ręce jakiegoś strażnika, czy arystokraty? "Urzędnik", bo taką funkcję ów cień pełnił, chętnie by sobie takie dziewczę kupił. Skąd wiedział, że nie jest ona niczyją własnością? Nie dostrzegł bransolet na jej nadgarstkach, choć może jego przypuszczeniu o łamaniu tutaj Mrocznego prawa były nieprawdziwe. Mężczyzna chętnie również zdegradowałby młodego chłopaka do jakiejś nikczemnej pozycji społecznej. To była wewnętrzna potrzeba gnębienia ludzi. Dobrze wiedział, że w najbliższym czasie ostrzeże swoich zwierzchników o fakcie, iż tych dwoje wyłamuje się z pięknych, mrocznych ram. Zamierzał jednak zebrać więcej dowodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   14.10.14 12:45

No ba, w końcu gdyby paradował sobie po mieście z kilkoma lisimi ogonami wystającymi mu z tyłka, chyba zwróciłby na siebie powszechną uwagę, prawda? Chociaż niewykluczone, że panna Hunter będzie miała kiedyś szansę zobaczyć go w tej postaci, no ale pożyjemy, zobaczymy, na razie nie ma co spekulować. Musiałaby wcześniej naprawdę zdobyć jego zaufanie. Zresztą, na pewno była bezpieczniejsza, gdy nie była świadoma o istnieniu istot nadnaturalnych. A przynajmniej tak uważał Kyle.
- Cieszę się, że tak szybko Cię znowu widzę - uśmiechnął się, wyjaśniając zdezorientowanej dziewczynie co miał na myśli. A potem nagle zamrugał gwałtownie, jakby powiedział coś niewłaściwego - Znaczy, no wiesz... Em... Tak po prostu - zmieszał się, uniósł rękę i machinalnie potarł kark - Aaa, nie ważne.
Tym razem Wayfarer nie dał się zaczarować. Skoro pozwolił jej uciec ze szpitala, musiał mieć przynajmniej pewność, że z ręką będzie wszystko dobrze. Spojrzał na nią przenikliwie, dając jej do zrozumienia, żeby nawet nie próbowała narzekać. O proszę bardzo, teraz widać było w nim ten niewielki, męski ułamek, który drzemał gdzieś głęboko na dnie jego duszy. Mężczyzna czuł się absolutnie odpowiedzialny za tą małą i może odrobinę niezdarną kobietkę. Chciał jej pilnować i się o nią troszczyć. Przynajmniej dopóki będzie mu na to pozwalała.
Gdy w końcu wydostali się na zewnątrz i on się uśmiechnął, zerkając na nią z ukosa. Wypuścił ją z objęć i ukłonił się lekko.
- Cała przyjemność po mojej stronie - użył dworskiego tonu, niemal mu już zapomnianego, przypominając sobie o dobrych, dawnych czasach. Coś drgnęło mu w piersi gdy zobaczył małe dołeczki na jej policzkach. Cieszył się, że mógł ją choć trochę rozweselić.
- No to teraz będę Cię pilnować - zaproponował i w sumie czekał na zaprzeczenie. No, może miał malutki cień nadziei...


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   14.10.14 12:49

- Och, w sensie mnie? - Zapytała, jakby niedowierzając w jego słowa. Rozchyliła oczy, wlepiając swoje niebieskie ślepia w Kyle'a. Nie miał szans, by uchylić się od odpowiedzi. Były bardzo uważne w tej chwili, obserwowały nawet najmniejszy jego ruch. - Ale dlaczego? - Dodała ciszej, z pewnością dobijając go jeszcze bardziej. Przecież widzieli się ledwie dwa razy w swoim życiu. Nie była przyzwyczajona do uwagi mężczyzn.
Panna Hunter na szczęście była przygotowana na wszystkie przenikliwe spojrzenia tego świata, ba, nie raz ktoś ją nimi obdarzał. Taki urok bycia nieznośnym i rudym haha. - No ale przecież nic mi nie jest... - Mruknęła nie dając za wygraną. Westchnęła, widząc jego wyraz twarzy i zrobiła zrezygnowaną minę.Dobra, dobra, i tak się tego pozbędę...
- O nie, daj spokój. Mam strasznie daleko do domu, zamęczysz się z tą nogą. Nie ma takiej opcji. Brew pozorom potrafię o siebie zadbać, to tylko małe wypadeczki były, spokojnie. Żyję już dwadzieścia lat, jestem wprawiona, ogarniam sytuację - posłała mu lekki uśmiech i zrobiła krok w jego stronę. Zawahała się na moment, ale kontynuowała swój ruch, objęła Wayfarera za szyję i uściskała go na pożegnanie, przytulając się do jego ramienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   18.10.14 12:33

- No tak, Ciebie - uśmiechnął się delikatnie, choć po jego twarzy widać było okropne zakłopotanie. W życiu nie odważył się wyznać niczego podobnego żadnej dziewczynie, a po reakcji Alice zrozumiał, że zrobił z siebie kompletnego pacana. Przecież nie powinno się zwracać do kobiety w ten sposób, szczególnie, że ledwo się znali. Kyle postanowił więc milczeć, nawet jeśli panna Hunter próbowałaby drążyć temat.
Pokręcił głową a potem wzruszył ramionami, bawiąc się w niemowę. Nie mógł jej powiedzieć, dlaczego tak naprawdę chciał się nią opiekować. Zresztą jeszcze tego nie rozumiał. Może włączył mu się instynkt opiekuna, czy coś takiego. W każdym razie będzie ze wszystkich sił próbował ją chronić przed każdym złem (nawet w postaci różnych tajemniczych cieni o których istnieniu nie ma się absolutnego pojęcia).
Znowu się uśmiechnął. Rozkoszna była z tymi swoimi próbami bycia niezależną. Kiedyś będzie musiał jej przemówić do rozumu i wystosować cały wykład o konieczności dbania o swoje zdrowie, ale teraz nie powiedział nic, zdając sobie sprawę, że tą partię i tak wygrał.
Pannie Hunter nie udało się go całkiem przekonać, choć ostatecznie pokiwał głową i pozwolił jej pójść samej. Nie powinien strugać takiego bohatera, w końcu ona nadal myślała, że noga go boli i nie może chodzić. Zaskoczył go trochę jej gest, jednak nie mógł przyznać, że nie było to przyjemne. Odwzajemnił uścisk dziewczyny, ostatni raz zaciągając się słodkim zapachem jej włosów, a potem patrzył, jak rudowłosa oddala się chodnikiem i sam poszedł w swoją stronę.

/2xzt


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Taka historia na izbie przyjęć   

Powrót do góry Go down
 

Taka historia na izbie przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Izba przyjęć
» Izba przyjęć
» Klasa Historii Magii
» Finnick Odair
» Daniel Levitt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Instytucje :: Szpital-