IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Nareszcie dyżur !

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
KATHERINE DANKAN

avatar

Cytat : In revenge and in love woman is more barbarian than the man.
Rasa : CHIMERA
Wiek : 20/915
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : NIE
Liczba postów : 88
Liczba punktów : 84
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Nareszcie dyżur !    10.08.14 14:46

Katherine nareszcie od wielu dni jest na dyżurze w szpitalu. Strasznie jej tego brakowało i dobrze jej zrobi powrót do normalnego życia . Kocha ta prace i nie zamierza z niej zrezygnować.
Przechadzała sie po oddziale intensywnej opieki medycznej aby posprawdzać czy u pacjentów tam leżących wszystko jest w porządku. Gdy to zrobiła udała sie do gabinetu aby uzupełnić dokumentacje i zeszła do izby przyjęć na dół. Jak zawsze pełno ludzi, dużo nawet jak na Mystic Falls, a to wszystko spowodowane obecna sytuacja w miasteczku. Westchnęła i poszła do pacjentów. Niektóre przypadki były na prawdę groźne , więc od razu zabrała sie za diagnozę i badania pacjentów. Tak szybko nie opuści izby, kolejny powód do szczęścia. Nie będzie musiała siedzieć w domu i sie nudzić, albo zajadać duże ilości łakoci. Przynajmniej pomorze potrzebującym, no bo w końcu od tego są lekarza prawda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t48-katherine-dankan http://life-sucks.forumpolish.com/f20-relacje http://life-sucks.forumpolish.com/f19-telefony
MOLLY STEWARD

avatar

Rasa : HYBRYDA
Wiek : szesnaście
Sobowtór : TAK, DWA
MG : BEZ PRZESADY
Artefakty : ELIKSIR POZWALAJĄCY CZYTAĆ W MYŚLACH
Liczba postów : 60
Liczba punktów : 42
Jest z nami od : 07/08/2014

PisanieTemat: Re: Nareszcie dyżur !    10.08.14 20:31

Molly nie widziała ile czasu upłynęło. Pięć, dziesięć minut, a może cała wieczność? Siedziała na twardym siedzeniu w białej poczekalni, oparta o groteskowo wygięte oparcie. Tak, białej – tutaj wszystko miało tę chorobliwie czystą, szpitalną barwę. Dziewczyna chłonęła jej intensywność i nieskazitelność.
W sumie złożyć wizytę u lekarza miała już dawno, ale dopiero wczoraj wieczorem, przed streszczeniem minionego dnia, znalazła w zeszycie luźną niewielka kartkę z tą informacją. Widniała na niej data sprzed czterech dni, i informacją o umówionej wizycie dnia kolejnego. Ale nie stresowała się zbytnio z tego powodu – lekarz bądź lekarka, po zapoznaniu się z jej historią choroby (zarówno na papierze, jak i również sama Molly powie jej, jak sprawy się mają), będzie wiedziała, że to nie jej wina. Przecież szesnastolatka idzie do doktora, by przyjąć recepty na leki, nie? Leki, które musi przyjmować mimo, że, jej osobistym zdaniem, nie są one jej potrzebne. W najmniejszym nawet stopniu. Ale przybrani rodzice kazali jej je zażywać. Może mają nadzieję, że kiedyś taka terapia pomoże? Molly szczerze wątpiła w taką ewentualność. Ale leki brać może, co jej tam. Nie chciała kłótni, nie z Nimi, przybranymi rodzicami. Ani kłótni ze służbą zdrowia. Uznała, że nie chce wchodzić w żadne konflikty, z wachlarza potencjalnych zachowań sięgnęła po uległość. Tak, uległość – czasami wydaje się być najlepszą opcją. Ewentualnością nie świadczącą bynajmniej o posiadaniu własnego zdania, ale nie prowadzącą do kłótni ani ewentualnych nieporozumień. Opcją dobrą na każdą... no, dobra. Prawie każdą sytuację.
Nie była, oczywiście, jedyną osobą w poczekalni. Oprócz niej na wizytę czekało jeszcze z siedem osób. Przypatrywała się im z niemałą ciekawością, a zwłaszcza osobnikom płci brzydkiej. Bo trzeba wiedzieć, że panna Steward miała zwyczaj obserwować mężczyzn i wyobrażać sobie, jak by wyglądało ich dziecko, gdyby do tego rodzaju konfrontacji, oczywiście, doszło, w co szczerze wątpiła. Obserwowała ich rysy twarzy, kolor i usadowienie oczu, włosy oraz ogólną budowę ciała. Zastanawiała się, jakie cechy przeszłyby z takich delikwentów na potencjalnego dzieciaka. Jeżeli chodzi o nią, chciałaby przekazać mu genetycznie włosy. To cecha jej wyglądu, z której jest najbardziej zadowolona.
Oprócz mężczyzn, obserwowała również kobiety i zastanawiała się, ile je dzieli, a ile łączy z osobą szesnastolatki, jej osobą. Na pewno nie mieli takiego problemu, jak ona sama. Chociaż nie mogła być tego pewna, była co do tego absolutnie przekonana. Obserwowała ich czynności tak błahe, jak nerwowe chodzenie w te i wewte, czemu wtórowały piskliwe odgłosy wywołane napieraniem ciężarem nogi na drewniane, wysłużone panele. Obserwowała skubanie paznokci, czytanie książek i gazet, zabawę z telefonem, przy czym to ostatnie, oczywiście, nie musiało być koniecznie zabawą. Słuchała rozmów rozstrzygających się pomiędzy pacjentami oraz konwersacji telefonicznych.
W końcu człowiek, po którym  miała, według ustalonej z góry kolejki, wejść do gabinetu, właśnie opuścił jego próg. Molly podniosła się drastycznie, przy czym od tej czynności lekko zakołatało się w głowie. Dlatego usiadła ponownie, w nadziei że mroczki przed oczami ustąpią. W końcu tak się stało i wstała, tym razem powoli i o wiele ostrożniej. Pan wychodzący od lekarza przytrzymał jej drzwi, patrząc się z wyraźną troską na dziewczynę.
- Dziecko, czy wszystko w porządku? - spytał, zaglądając jej w oczy.
- Tak, jak najbardziej, dziękuję. - odparła, uśmiechnęła się i przekroczyła próg gabinetu lekarskiego, który jednak nie odznaczał się tą paskudną bielą, jaka ją osaczała na korytarzu. Tutaj napotkała na kojącą zmysły, soczystą zieleń. Obserwowała tak pomieszczenie z nieskrywanym zachwytem, nie zauważając wzroku lekarki.
- Dzień dobry – powiedziała cichutko i usiadła na obracanym siedzeniu po drugiej stronie biurka, naprzeciwko oblicza pani doktor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KATHERINE DANKAN

avatar

Cytat : In revenge and in love woman is more barbarian than the man.
Rasa : CHIMERA
Wiek : 20/915
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : NIE
Liczba postów : 88
Liczba punktów : 84
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Nareszcie dyżur !    20.09.14 22:29

Po zajęciu sie pilnymi przypadkami udała sie do gabinetu na badanie innych pacjentów. Było kilkoro pacjentów ze zwichnięciami, problemami gastrycznymi i tym podobne.
Dankan współczuła tym ludziom bo dobrze wiedziała, co to znaczy być chora, i to poważnie. Swego czasu gdy była człowiekiem miała bardzo groźną anemię i raka trzustki. Było z nią bardzo źle, ale stało sie tak, że została zmieniona i w ten sposób wyleczona. Za co po części jest wdzięczna temu draniowi, ale w większej części go nienawidzi i pragnie sie zemścić. Nadejdzie kiedyś ten dzień.
Po starszym panu , który opuścił jej gabinet , weszła młoda dziewczyna.
- Dzień dobry. - odparła miło Dankan patrząc ciepło na młoda kobietę. - Co panią do mnie sprowadza? - zapytała uprzejmie Dankan nie spuszczając wzroku z drobniutkiej ciemnowłosej . Ale zmartwiła sie , gdyż nie wyglądała za dobrze. Była blada. To było straszne dla pani doktor , że coraz młodsi ludzie zapadają na ciężkie a czasem nawet śmiertelne choroby. Najbardziej poruszały ją zgony małych dzieci i rozpacz ich rodziców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t48-katherine-dankan http://life-sucks.forumpolish.com/f20-relacje http://life-sucks.forumpolish.com/f19-telefony
MOLLY STEWARD

avatar

Rasa : HYBRYDA
Wiek : szesnaście
Sobowtór : TAK, DWA
MG : BEZ PRZESADY
Artefakty : ELIKSIR POZWALAJĄCY CZYTAĆ W MYŚLACH
Liczba postów : 60
Liczba punktów : 42
Jest z nami od : 07/08/2014

PisanieTemat: Re: Nareszcie dyżur !    22.09.14 12:21

Kiedy Molly już się przywitała, miała szansę bliżej przyjrzeć się wystrojowi, zaprojektowanemu z udziałem zmysłu estetycznego i swoistego wyczucia. Zieleń opatulała jej wszystkie możliwe zmysły... no, może bez dotyku. Ale mimo tego czuła, jakby trzymała w swoich szczuplutkich rączkach wielki, zielony bukiet. Kolor tudzież występujący był dla niej nie tylko kojący. Oprócz tego sprawiał, że jej wyobraźnia, rozwijając się, tworzyła pole do popisu w tworzeniu dla niej świata idealnego. Świata, które często opuszczała i często odwiedzała. Czasami chciało jej się płakać, że to tylko fikcja wytworzona przez jej własny umysł. Umysł ten, zabierając ją w mirażową wędrówkę, działał, a przynajmniej w chwili obecnej, za sprawą wspomagacza pod nazwą koloru tudzież występującego. Nie mogła nawet uwierzyć, że to kolor dostępny powszechnie dla każdego. Przecież jest niezwykły! - uznała w myślach.
Nagle z zamyślenia oderwały ją słowa pani doktor. Była kobietą o zniewalającym wyglądzie, co głównie tyczyło się jej uśmiechu. Ogół jej wizerunku był zmysłowy, cieszył każde oko, któremu tylko dane było ujrzeć jej twarz. Jeżeli byłabym mężczyzną albo miałabym inną orientację, zapewne chciałabym ją poderwać, pomyślała Molly, przy czym uśmiechnęła się w duchu, mając nadzieję, że uśmiech ten nie będzie widoczny na jej ustach. Jeżeli ten by znikąd się pojawił na jej obliczu, kto wie, może pani doktor uznałaby ją za niepoczytalną. A jeżeli tak by się stało, może, jak by już zaczęła mówić o swojej neurologicznej chorobie, ta uznałaby, że to bujda i że szesnastolatka wymyśliła że ma problemy z pamięcią bo nudzi jej się, albo po prostu jest uzależniona od prochów różnych i wszelakich i tym samym pragnie tylko, byy ta wypisała jej receptę. Panna Steward odgarnęła jak najszybciej te myśli od siebie, nie chcąc nawet myśleć o tej ewentualności. Wyraz twarzy lekarki nie zdradzał jednak niczego, co by kazało uważać, iż Molly uśmiechnęła się z niczego. Żadnego zdziwienia, żadnej nutki niezrozumienia czy też dezorientacji. Uff, pomyślała pacjentka.
Jeżeli by powrócić do kwestii jej orientacji... nie była pewna, czy jest hetero. Nigdy jakoś nie miała szansy zorientować się, czy nie siedzi w niej pociąg do płci tej samej. Kto wie, może jest homo albo biseksualna? To ostatnie, w mniemaniu Molly, nie należało do pierwszego. Uważała, że pojęcie „homoseksualny” odnosi się tylko do gejów i lesbijek, i – kto wie? - może ma rację? Tak oczy owak, nawet jeżeli nie, i gdyby się o tym dowiedziała, zdania by nie zmieniła.
Wkrótce powróciła myślami do rzeczywistości. Sądziła, że od słów pani doktor minęły wieki, jednak potencjalne wieki były w rzeczywistości sekundami. Ale szesnastolatka nie mogła o tym wiedzieć.
- Co panią do mnie sprowadza?
Molly podeszła cichutko, siadając na kozetce przykrytej nieskazitelnym, zielonym materiałem, ale kolor ten nie był tak piękny, jak kolor ścian gabinetu lekarskiego, w którym się znajdowała. Jeszcze przez chwilę przyglądała się tej barwie, po czym starannie ułożyła słowa w zdania, które już po chwili wydobyły się z jej krtani.
- Nazywam się Molly. Molly Steward. Przyszłam po recepty moich leków.
Nie chciała na razie zdradzać szczegółów, a szczególnie głównego wyjaśnienia, zawierającego informacje na temat jej choroby.To doktorowa powinna zadać jej pytania odnośnie tego, jakie to leki i po co jej one są potrzebne. Następnie zapewne będzie chciała wiedzieć o jej schorzeniu nieco więcej. Chciała, by rozmowa potoczyła się takim a nie innym torem również z tego względu, że Molly nie znała fachowej nazwy tego, co jej jest... albo po prostu nie napisała o tym w zeszycie. Ewentualnie napisała, ale nie zaznajomiła się z tą treścią.
Molly przyglądała się lekarce. Chłonęła wzrokiem jej niezwykłą, dorosła urodę. I ja też bym chciała wyglądać tak dojrzale, jak dorosnę... – marzyła. Tymczasem usta pięknej, jak to szesnastolatka postanowiła ją w duchu nazywać, zaczęły otwierać się powoli, acz znacząco. Wkrótce wydobyły się z nich słowa. Pacjentka czekała i czekała, aż dotrze do niej cały ogół wypowiedzi.
Zaa szklanej szyby zwanej oknem widać było, jak gałęzie drzew poruszają się. Molly pomyślała, że chciałaby w tej chwili znaleźć się na zewnątrz, by poczuć na sobie ten kojący zmysły wiatr. Ale nie mogła teraz tam iść. Musiała załatwić sobie recepty na leki, bo gdyby tego nie zrobiła, przybrani rodzice na pewno by się wściekli. A takiej opcji pragnęła uniknąć. Bo jakżeby inaczej? Nie chce  i nie będzie ich wkurzać... bo jej bezpieczeństwo jest uzależnione od tej arystokratycznej małżeńskiej pary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KATHERINE DANKAN

avatar

Cytat : In revenge and in love woman is more barbarian than the man.
Rasa : CHIMERA
Wiek : 20/915
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : NIE
Liczba postów : 88
Liczba punktów : 84
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Nareszcie dyżur !    07.11.14 20:44

Katherine patrzyła uważnie na dziewczynę.
- Ja nazywam sie dr. Katherine Dankan. - przestawiał sie chimera z szerokim uśmiechem, który zagościł na jej pięknej twarzy. Niestety Kath nie mogła wypisać młodej kobiecie leków , o które prosi. Po pierwsze nie wiedziała jakie to leki , a po drugie nie znała choroby nastolatki , a karty jej choroby niestety nie ma w bazie szpitalnej. - Niestety Molly, ale niestety nie mogę ci wypisać recepty , o która mnie prosisz , gdyż mieliśmy w szpitalu mały wypadek i pewna część bazy danych i kart pacjentów została zniszczona nie odwracalnie. - wyjaśniła ze smutkiem Dankan. Przez cienie mieli sporo kłopotów w szpitalu, ci z Wymiaru próbowali zniszczyć tę instytucje nie wiedząc czemu, na szczęście Dankan z przyjaciółmi ich powstrzymała , można by rzec , że w sama porę.
- Więc muszę założyć twoją kartę od nowa i opisać chorobę. - oznajmiła wpisując imię i nazwisko do nowej karty. - Masz przy sobie dowód tożsamości ? - zapytała znów zwracając swoje szmaragdowe oczy , które patrzyła ciepło na pacjentkę siedząca przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t48-katherine-dankan http://life-sucks.forumpolish.com/f20-relacje http://life-sucks.forumpolish.com/f19-telefony
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nareszcie dyżur !    

Powrót do góry Go down
 

Nareszcie dyżur !

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Instytucje :: Szpital-