IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   27.08.14 23:47

Damon Salvatore. Tak, to właśnie ten osobnik, zupełnie niespodziewanie i niezamierzanie przede wszystkim, utkwił w mej pamięci. Zapamiętałam chyba go jedynego z tego właśnie miasteczka. No i może jeszcze jego brata, Stefana, no bo jakżeby można było zapomnieć o kimś kto ma tak właśnie, a nie inaczej na imię? Nie żeby mi się nie podobało, czy coś, ale no... Wracając jednak do Damona, gdyż to na nim skupię teraz większą część swej uwagi. Wieczny męczennik, niegdyś zakochany w kobiecie swojego brata, zazwyczaj odrzucany przez większość społeczeństwa. Taki o to jego obraz namalowany został w 1864 roku, kiedy to trafiłam do Mystic Falls za moim sobowtórem, niejaką Katherine Pierce. Zrobiło mi się go naprawdę żal, no a że urodą nie grzeszy postanowiłam go tym razem lepiej poznać. Nie trudno było znaleźć jego miejsce zamieszkania, bo większość mieszkańców tego miasteczka, jak się okazało bardzo dobrze go zna. To więc udałam się do posiadłości, którą wraz z bratem odziedziczyli po swoim wujku, a może raczej to oni byli dla niego wujkami? No nie ważne. Właśnie na ganku owej posiadłości stanęła moja noga w dość wysokich szpilkach, albowiem właśnie w takich butach czułam się najlepiej. Nie to żebym miała jakiś kompleks mniejszości (ale to też), tylko po prostu lubię dodać sobie jeszcze trochę kobiecości. Oczywiście nie miałam zamiaru pukać, ani czekać, aż ktoś łaskawie mi otworzy, ponieważ domyśliłam się, że ten dom raczej przez żadnego człowieka zamieszkiwany nie jest. Nie myliłam się. Weszłam do środka bez problemu. Rozejrzałam się dookoła i musiałam przyznać, że Salvatorowie całkiem niezły mają gust, ponieważ sama z przyjemnością w takim właśnie domu bym zamieszkała. Nie to co mój loft, ale jak na razie to musi mi wystarczyć. Nie słyszałam żadnych głosów, co więc chyba świadczyło o tym, że posiadłość jest pusta. I dobrze. Lepiej dla mnie. Oby tylko tym kto przyjdzie tutaj jako pierwszy podczas mojej obecności był właśnie Damon. Rozgościłam się od razu, jak już to miałam w zwyczaju. Zasiadłam na kanapie, naprzeciw kominka, ówcześnie nalewając sobie burbona do kryształowej szklaneczki. Upiłam kilka łyków, rozsiadając się wygodnie, by móc w spokoju poczekać na któregoś z domowników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   28.08.14 12:08

Ha, to była nieodłączna cecha Damona - umiejętność zapadania w pamięć. W jednych głowach utkwił w sensie pozytywnym, inni nienawidzili go. Nie żeby bez powodu. Salvatore nie należał wcale do najwspanialszych osobników, którzy chodzili po tej ziemi i chociaż ostatnio chyba się zmieniał, to w przeszłości zdecydowanie nie był wzorem do naśladowania. Jedni uwielbiali to w nim, inni piętnowali. On natomiast starał się mieć to wszystko gdzieś, chociaż nierzadko zupełnie mu się to nie udawało. Nikt o tym jednak nie wiedział, bo jeśli istniała jedną rzecz, którą Salvatore potrafił robić doskonale, to było to robienie wszystkich w bambuko. Całkiem sporo było jednak osób, którym to nie przeszkadzało - szczególnie kobiet. Salvatore w przeszłości miał mnóstwo romansów i co najmniej kilkanaście momentów, w których sądził, że znalazł wszystko, czego szukał, jednak obecnie nie istniała dla niego żadna inna kobieta niż najukochańsza szona. I choć wiele osób powtarzało mu, że lepiej było mu do twarzy z maską nieustannego uwodziciela, to on miał to gdzieś, bo właśnie uznał, że znalazł wszystko, czego mu trzeba. I choć w jego życiu wciąż było mnóstwo zawirowań i zmartwień, nie przejmował się nimi tak, jak w latach swojego człowieczeństwa. To była kwestia wieku, tak się zdaje. Czym człowiek jest starszy, tym mniej krzyczy, mniej płacze, mniej wzdycha. Patrzy tylko na to, co się dzieje i obojętnieje. Choć Salvatore nie był wcale aż stary i jeszcze cośtam czuł.
I tutaj rodzi się pytanie, jakim gatunkiem jest teraz Salvatore. Otóż, chyba wampirem, bo uznajmy, że wybiegam w przyszłość grą o jego śmierci i kolejnym etapie klątwy, a to jest jeszcze etap krwiopijcy. Tak będzie wygodniej. A zatem, Salvatore był w sypialni, robiąc porządek w szufladzie ze skarpetami i majtami, tymi co tam też były te takie specjalne majty z dedykacją. Ale nieważne. Robił to bezszelestnie, bo taki już był zgrabny i zwinny, poza tym lubił sam przed sobą się popisywać swoim wampiryzmem, zwłaszcza, że dopiero niedawno go odzyskał. Usłyszał, że ktoś tak sobie wbija do domu. Pomyślałby normalnie, że to braciszek, ale stukot obcasów wyprowadził go z błędu. Postanowił zejść na dół.
- Czy do tego domu nikt już nie puka? - zapytał, zamiast przywitać się, ale trzeba przyznać, że miał kłopot, bo nie był pewien, czy odwiedza go Elena, czy Katherine. Eleny nie widział już od dawna, a poza tym, chyba by zapukała. Ale z kolei - Pierce nie widział chyba jeszcze dłużej. Nie było w ogóle powodów do odwiedzin, więc o co chodziło, w zasadzie? Cóż, musiał udawać, że wie kto przyszedł. Ktokolwiek by to nie był.
- Co cię do mnie sprowadza? - zapytał, zatrzymując się przy barku i nalewając sobie alkoholu, jak to miał zresztą w zwyczaju. Zmierzył dziewczę wzrokiem, próbując obczaić kto to jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   28.08.14 13:12

/ Sorry, że tak marnie i ogólnie masło maślane, ale jeszcze się w postać zbytnio nie wczułam. Aaa i rozwaliłaś mnie tymi skarpetami i majtami, hahaha ;D

Cóż za miła niespodzianka. A więc jednak ktoś w domu był i jak się okazało był to ten Salvatore na którym mi zależało. Bez problemu rozpoznałam go po głosie, no bo jak można by było nie zapamiętać tak cudownego, aksamitnego barytonu. Uśmiechnęłam się cwaniacko, tak właściwie to tylko lekko uniosłam jeden kącik ust, ale wyraz mej twarzy zmienił się diametralnie. Z totalnego znudzenia na łobuzerski uśmieszek, który świadczył o tym, iż jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana tym, kto akurat znajdował się w posiadłości Salvatorów.
- Skoro jest otwarty, to po co ktokolwiek miałby pukać? - Spytałam, przenosząc wzrok na mężczyznę.
Tak dawno go nie widziałam, choć chyba trafiłam na jakieś jego doppelgangery w swoim dość długim życiu, które już wiodę. Nie zawracałam sobie nimi jednak głowy, ponieważ było to jeszcze przed poznaniem Damona, dlatego też nie jestem pewna, czy aby posiada on swoje sobowtóry, czy może wcale tak nie jest.
- Wybacz, że wpadłam tak bez zapowiedzi, ale miałam ochotę napić się z Tobą, no i spytać co tam w ogóle u Ciebie słychać? - Odparłam na jego pytanie, jak gdyby nigdy nic.
Jak gdybym była jedną z tych, którą on już zna. Sam najwyraźniej był w kropce, nie będąc pewnym z kim rozmawia. W sumie to nawet trochę mnie to bawiło, bo bez problemu mogłam zauważyć lekkie zdezorientowanie na jego twarzy, kiedy mi się tak przyglądał. Posłałam mu lekki uśmiech, wyciągając w jego stronę rękę, w której miałam szklankę z trunkiem, by tym samym potwierdzić swoje słowa, jak i wypić toast, sama jeszcze nie wiem za co...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   28.08.14 13:53

Czy to oznaczało, że panna Lilith swego czasu podszyła się pod Katherine? No bo niby w jaki inny sposób usłyszałaby cudowny głos Damona? To znaczy, mogła stać w ukryciu i słuchać swoim wampirzym słuchem, ale czy to nie byłoby podejrzane? To znaczy, ktoś na pewno by ją spostrzegł, a dwie Petrove w jednym miejscu, to zawsze dziwna rzecz, szczególnie w miasteczku niemal zupełnie ludzkim.
Po pierwszym zdaniu, które padło z ust dziewczyny, obstawił Katherine. Gilbert nie powiedziałaby czegoś takiego, raczej przeprosiłaby, że nie przestrzega zasad dobrego wychowania.
- Bo należy udawać, że ma się jakieś resztki taktu? - zapytał, nie dodając już, że przecież jak ktoś wchodzi bez pukania, to może zastać go na przykład nago i co wtedy. Nie powiedział tego, bo wiedział, że każdy powie, że własnie o to chodziło w braku pukania. No i owszem, Salvatore miał sobowtóry. Jeden był nawet w Mystic Falls, a reszta to nie wiadomo ile ich było i gdzie się podziewały.
Po drugim zdaniu Salvatore pomyślał, że to jednak Elena. No i klops, wychodziło na to, że wpadł jak śliwka w kompot, bo tożsamość dziewoi była mu najwyraźniej nieznana i chyba miało tak pozostać przez jakiś czas.
- Po staremu, nudy. Nic się nie dzieje, a jak już się dzieje, to jest tak beznadziejnie, ze lepiej, żeby się nie działo. - tak sobie odpowiedział, bo to była taka formułka typowa dla niego, żeby ponarzekać, nawet kiedy niekoniecznie jest na co. Stuknął się z nią szklaneczką, próbując wciąż rozgryźć kim jest, ale po chwili sobie darował. Mniejsza o to, ważne, że ta osoba nie chciała dopaść go z siekierą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   28.08.14 14:17

Aucz. To zabolało, ale rzeczywiście, miał rację. Jakże niekulturalnie postąpiłam tak po prostu wchodząc sobie do jego posiadłości. No cóż. Kulturalnego zachowania i taktu, jak to ujął nie musiał mnie uczyć, albowiem wiedziałam o tych wszystkich zasadach savuar vivre zapewne więcej od niego, dlatego też po prostu nie miałam zamiaru przekomarzać się z nim na te tematy. Widziałam dokładnie w jak wielkim jest zdezorientowaniu. Jak próbuje mnie rozgryźć. Kim tak naprawdę jestem. Najwyraźniej pierwsze słowa bardziej mu pasowały do Katherine, zaś te drugie, do drugiego sobowtóra, którego imienia nie było mi dane jeszcze poznać, ale wiem, że na pewno istnieje, a co najlepsze mieszka w tym mieście.
- Tak dawno się nie widzieliśmy, więc myślałam, że masz mi coś ciekawszego do zakomunikowania. - Oznajmiłam ze smutkiem, słyszalnym w tonie mojego głosu, po czym po stuknięciu się z nim szklanką wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia.
Czego chciałam się dowiedzieć? Może czegoś dokładniej o tym co dzieje się w tym miasteczku? Jakie jeszcze istoty nadprzyrodzone mogę tutaj oprócz wampirów, wilkołaków, hybryd i wiedźm spotkać? Tak. Odpowiedzi na te pytania mnie niesamowicie ciekawiły, ale kiedy już bym je mu zadała zapewne domyśliłby się bez problemu, że nie jestem ani Katherine, ani tym drugim, ludzkim sobowtórem.
- Skoro nudy, to sugeruję, iż nie przeszkodziłam Ci w niczym ważnym i ugościsz mnie, jak na prawowitego gospodarza przystało? - Spytałam, unosząc jedną ze swoich brwi, wciąż nie spuszczając z niego swojego przeszywającego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   29.08.14 20:54

No i znowu klops, bo ani Katherine, ani Eleny długo nie widział, zatem słowa, które padły potem z ust dziewczyny znowu nie dały mu żadnej jednoznacznej wskazówki.
- Życie jest nudne. Bez względu na to ile czasu mija, ciągle te same nudne rzeczy przychodzą i odchodzą, a po nich kolejne. Aż w końcu nawet kiedy pojawia się rzecz ciekawa, po jakimś czasie staje się nudna i tak w kółko. - ach, te filozoficzne wywody Salvatore'a! Trzeba było to kiedyś gdzieś opublikować, bo przecie chłopak się marnuje, próbując pisać powieścidło, które wyraźnie mu nie szło, bo wciąż mało tam słów spłodził.
- No w sumie to sprzątałem skarpety. I majty. - powiedział to, mimo że chyba nie powinien i mózg podpowiadał mu to. Ale nie posłuchał. I jak miał ją ugościć? Standardy uprzejmości gdzieś mu umknęły już dawno w tej wszechogarniającej nudzie.
- W sypialni niepościelone. Seks musi poczekać. - standardowy żałosny żarcik zawsze mile widziany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   30.08.14 19:34

W sumie to byłam zmuszona do przyznania mu racji, bo niezaprzeczalnie ją miał. Życie istoty nadprzyrodzonej, zwłaszcza tej nieśmiertelnej jest niesamowicie nudne. Wydaje ci się, że robisz wszystko na co tylko masz ochotę, bo jesteś do tego zdolny i nikt ci tego nie zabroni, ale przecież to wszystko dobiega wreszcie końca, no i co robić później? Z powrotem to samo i tak w kółko, by nie zatracić się w nieskończoności i niezliczonym czasie, który ci jeszcze do przeżycia pozostał.
- Co prawda, to prawda. - Cicho westchnęłam, popijając swoje słowa alkoholem.
Nie to, żebym się tak rozgadała i zaschło mi w gardle, no ale skoro pić, to na całego, a co się będę oszczędzać. Tym bardziej, że musiałam się trochę wyluzować jeśli chcę dalej wkręcać starszego Salvatora, iż jestem jedną z sobowtórów, które zna, choć z drugiej strony, czy chciałam go wkręcać? Poczekamy, zobaczymy do czego dalej zmusi mnie los, no i zachowanie mężczyzny, oczywiście. Słysząc jego odpowiedź na moje słowa mało co nie wyplułam tego co jeszcze miałam w ustach. Zaraz po tym jak przełknęłam ich zawartość zaśmiałam się melodyjnie. Byłam zmuszona by to powtórzyć po jego kolejnym żarcie, który może i był trochę suchy, no ale... Wstałam z kanapy, odkładając pustą szklankę na stolik. Podeszłam do mężczyzny, nie pozostawiając pomiędzy nami prawie że żadnej odległości. Dłonie ułożyłam na jego jedwabnej koszuli, gładząc ją lekko kciukami, na wysokości jego klatki piersiowej. Wzrok wbiłam w jego lazurowe tęczówki, uśmiechając się zarazem złowieszczo.
- Przecież seksu wcale nie trzeba uprawiać w sypialni. - To powiedziawszy poruszyłam zabawnie brwiami, nie oddalając się, ani w ogóle nie ruszając.
Byłam ciekawa jak zareaguje na tak odważny gest, jak i słowa z mojej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   30.08.14 21:09

Ba, no bo Salvatore to zawsze ma rację, tylko nikt nigdy tego nie widzi. Taki pech. W sumie to naprawdę wielka szkoda, albowiem Damon był mądry, choć według niektórych na takiego nie wyglądał. Sam uważał, że wygląda na mądrego. Miał jakąś inteligencję w oczach i wspaniałe mniemanie o sobie, bo egoistą był niesamowitym. Jednak nie spodziewał się tak wymownej reakcji na swoje słowa, które były niepokryte jakimikolwiek chęciami, raczej stanowiły nikczemną kpinę. No i teraz był w sumie ponownie skłonny stwierdzić, że to była raczej Katherine. Elena byla trochę bardziej wstydzioszna. Chociaż chuj wie, bo przecież obie mogły się zmienić, tyle ich nie widział. Katherine raczej się nie zmieniła, ale Elena mogła. No i dalej był w kropce.
Nie wzdrygnął się, nie uniósł brwi, nie odsunął się. Zachował kamienną twarz, pozostając w bezruchu.
- Każda z Petrovych musi być tak napalona akurat na mnie? Nie żebym protestował... z jakieś parę lat temu, ale teraz akurat mam inne zobowiązania. Wybacz. - ha! Wybrnął, nie mówiąc Elena, ani Katherine! Muahahahaha Salvatore geniusz zła, nie wygadał się, że nie ma pojęcia z kim rozmawia! Poziom tego posta spada, więc kończę go. O.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   30.08.14 21:40

Ani drgnął, tak samo zresztą jak i ja. Równie dobrze wybrnął z tego, że nie wie, czy jestem Katherine, czy może Eleną. Za to ja przekręciłam tylko teatralnie oczyma i odwróciłam się na pięcie, wracając do stolika na którym stały trunki. Wzięłam ten co wcześniej, napełniając nim sobie z powrotem szklankę. Znów odwróciłam się w stronę mężczyzny, uśmiechając się do niego tajemniczo.
- Tak się składa, że ja akurat do Petrovych nie należę. - Oznajmiłam, machając szklanką z alkoholem przed ustami, które zaraz w nim zamoczyłam.
No i masz babo placek, musiałam przyznać się tak szybko. Ciekawa byłam jak na to zareaguje. Może moje słowa były nieco kłamstwem, ponieważ ród z którego pochodzą sobowtóry może i jest tym samym, ale nosi zupełnie inną nazwę. Mogłabym to ująć również w ten sposób, ale po co wprowadzać Salvatora w jeszcze większe zakłopotanie, skoro mogłam po prostu przyznać się do tego, że nie jestem żadną z sobowtórów, które zna? Co prawda mogłam pobawić się z nim trochę dłużej, bo całkiem nieźle mi szło i nawet mnie to trochę bawiło, ale Boże! Jak ja nienawidzę kłamstwa! To dlatego tak szybko przyznałam się, iż nie jestem ani Katherine, ani Eleną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   31.08.14 18:06

Słysząc słowa dziewczyny Salvatore naprawdę się zdziwił. Pierwsze skojarzenie ponownie nasunęło mu się z Katherine, która w końcu udawała, że ze swoim rodem nie ma nic wspólnego i nazwała się Pierce. Jednak po chwili w końcu ogarnął swoim błyskotliwym umysłem o co musiało jej chodzić i że to musiał być kolejny sobowtór. Ale co w takim razie takowy robił w jego domu?
- Skoro wyglądasz jak dwie Petrove, które znam, musisz mieć coś wspólnego z ich rodem. - stwierdził, udając, że wcale nie zbiła go z pantałyku. A zbiła i to bardzo. W końcu wieść o kolejnym sobowtórze to nie były takie błahe rzeczy.

/wybacz, że tak krótko, ale weny coś nie mam ;(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LILITH SMITH

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 25/1000
Sobowtór : NIE
MG : BEZ PRZESADY
Liczba postów : 20
Liczba punktów : 31
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   31.08.14 18:32

Rozsiadłam się wygodnie na kanapie po raz kolejny i zaraz po wypiciu kolejnych kilku łyków alkoholu zostałam niemile zaskoczona, albowiem Salvatore okazał się nie być taki głupi, jak myślałam. Nie żebym miała go za jakiegoś specjalnego idiotę, no ale myślałam, że tak szybko wątków nie po kojarzy. Przekręciłam więc tylko teatralnie swoimi czekoladowymi tęczówkami i cicho westchnęłam.
- Sęk w tym, że ród z którego pochodzimy wcale nie nazywał się Petrova. I nie pytaj się mnie, jak się nazywał, bo nie mam zielonego pojęcia. - Oznajmiłam, nie widząc sensu w tym by go okłamywać.
Wstałam z kanapy, po raz kolejny, zbliżając się znów do mężczyzny.
- Mam na imię Lilith, obecnie posługuję się wszem i wobec znanym nazwiskiem Smith i bardzo, ale to bardzo chciałam Cię poznać, stąd też jestem.
Wskazałam na siebie, puszczając mu perskie oczko, po czym przełożyłam szklankę z jednej dłoni, do drugiej, tak by prawą móc podać wampirowi w celu przywitania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   06.09.14 18:22

No cóż za nikczemność, uznać Salvatore'a za mało inteligentnego! Może i był czasem tępy, miewał żałosne dowcipy i generalnie często nie ogarniał, ale kiedy przychodziło co do czego, to Damon był błyskotliwy i użytek ze swojego umysłu robił ponadprzeciętny. Spojrzał na dziewczynę, która podważyła właśnie jego wiedzę na temat rodu "Petrovych", ale postanowił się nie spierać, bo w sumie po co. Poza tym, temat doppelgangerów o tak dobrze znajomej mu twarzy nie był już dla niego ciekawy. Przestał być, gdy przestał się uganiać za Eleną.
- Damon. - powiedział z grzeczności, bo przecież chyba już to wiedziała. Ucałował jej dłoń, w geście pewnej kurtuazji, bo czasem miewał takie napady dobrych manier. Choć u niego dobre maniery były raczej kpiną, aniżeli oznaką czegokolwiek pozytywnego.
- A chciałaś mnie poznać, bo...? - posłał jej pytające spojrzenie, bo doprawdy nie wiedział, co może sprowadzać do niego kolejnego sobowtóra. Ze strony nieznajomych oczekiwał jedynie nieprzyjemności, bo nieraz przekonał się, że jeśli ktoś kogo nie znasz przychodzi do Twojego domu, to nie kończy się to kawą, raczej krwawą jatką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^   

Powrót do góry Go down
 

Coś tam, coś tam, później się najwyżej zmieni ^^

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Manabi i Jonathana.
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Lista zaklęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Domy :: Posiadłość Salvatorów-