IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Liam Macht

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
LIAM MACHT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 29
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 8
Liczba punktów : 28
Jest z nami od : 17/09/2014

PisanieTemat: Liam Macht   17.09.14 15:37





Gabriel Macht

29

29

Człowiek

Strażnik

NIE JESTEM FANTOMEM

NIE JESTEM SOBOWTÓREM

NIE PRZYJEZDNY

Dom rodzinny

Poeta

About me


Pewnego słonecznego, mimo że zimowego poranka (22 stycznia), kiedy biały puch otulał swoją subtelną materią wszystko, co znajdowało się na zewnątrz, dało się słyszeć krzyk. Był to krzyk dobrze znany na oddziale położniczym, a konkretniej w sali porodowej. Ku uciesze matki oraz ściskającego jej dłoń ojca przez cały proces rodzenia, byli to dwaj chłopcy – bliżniacy. Niczym dwie krople wody. Malutcy i śliczni – te dwie cechy najlepiej oddawały istotę ich urody.

Nie po to wciąż upadam, by w końcu sięgnąć dna
Lecz żeby po drodze złapać czyjaś rękę
wyciągam mą dłoń nie po to, żeby ratować się.
Lecz żeby znaleźć tą, co pomocy pragnie mej.
Nie po to poddaję się tęsknocie, by niszczyła mnie powoli
Lecz żeby im pokazać, że samotność boli.
Nie po to otwieram oczy, by dalej tylko żyć
Lecz żeby wiedzieć, że zacząć musze żyć inaczej.
By sięgnąć po to, co los zrzucił mi na same dno
Odnaleźć to, co wczoraj mi spod nosa wziął
Teraz odkładam karty na stół, nie mam już sił
Pijawki nienawiści wysysają resztki mojej krwi
Po chwili w oczach łzy, z żalem patrzę na mych marzeń kosz
Porzucam cały sen piękny sen i modlitwę mą.


Tymczasem od tego wydarzenia minęło już dwadzieścia dziewięć lat, a Liam Macht, nadal nie tylko odczuwa obecność stworów w szafie. Ba, słyszy i poniekąd też widzi mroczne, czarne cienie. Patrząc się tam bez najmniejszego śladu strachu, a z chorobliwą fascynacją, leży w swoim łóżku. Jego wątłe ciało znajduje się pod białą pierzyną. No, może nie do końca białą  - a gdzieniegdzie pokropioną kroplami krwistoczerwonej cieczy, roznoszące charakterystyczny, metaliczny zapach. Rozmyśla. Jego myśli błądzą gdzieś na granicy absurdu przemieszanego z szaleństwem, groteskowej mieszanki swoich obaw, chorych myśli i schizofrenicznych fantazji.


Jednym ruchem dokonał swego.
Przekreślił nim wszystkie uczucia do świata tego.
Długie pociągnięcia i wytrysk czerwonej cieczy
Upust emocji, serce pogrążone w nienawiści do samego siebie
W ręku ugniatany metalowy przedmiot
I serce pogrążone w nienawiści do niego, i do samej siebie.
Skulona sylwetka jakby schowana przed własnym cieniem
Zielone źrenice jakby za mgłą, niewyraźne spojrzenie
W głowie mnóstwo, nie wypowiedzianych na głos słów
Nie chciał już słyszeć, jak serce wykrzykuje żal
I nie widzieć, jak zostawia przed oczami nieskrywany lęk
„niechaj mym ostatnim uczuciem będzie przegranej smak.”
I ostatnia myśl otarła się o ostatnie wspomnienia
Wiedział, że jego miłość to były tylko złudzenia
Niewyraźne sylwetki namalowały się jakby na pięknym pejzaże
„ Tylko uścisnąć śmierci dłonie.
To jedyne, o czym teraz marzę”.


Liam jest masochistą choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Ciepri. Bardzo cierpi. Odczuwa męki i katusze. Każde napotkane drzewo może być szpiegiem, każdy napotkany na ulicy człowiek – płatnym zabójcą.

Liam nie jest świadomy swojej choroby. Nie przeszkadzała mu zbytnio, a nawet ją lubił! To dzięki niej ma tak wiele talentów, ma ciekawe wizje. Oraz wyczuwa obecność stworów w szafie. Liam, tam nic nie ma, to tylko wytwór Twojej wyobraźni! – jego brat bliźniak, Gabriel, próbował mu uświadomić, w jakim Liam jest stanie. Kochali się. O jak bardzo się kochali! Aż do czasu, kiedy pewnego dnia po prostu się pokłócili. A raczej to Liam poklócił się ze swoim bratem. Otóż ten pierwszy uznał, ze jego bliźniak zawarł pakt z diabłem i chce razem z nim go unicestwić. A przynajmniej zrobić piekło z życia. Liam krzyczał, bił Gabriela pięściami oraz darł sobie włosy z głowy. Rodzicie, widząc co się dzieje, po cichutku zadzwonili po pogotowie. Dwaj czarnoskórzy pielęgniarze podeszli do niego i, zakładając kaftan bezpieczeństwa, zaaplikowali zastrzyk.

Chcę krzyczeć, lecz nie krzyczę.
Nakrzyczałem się dostatecznie.
Bezgłośnie wołałem o pomocna dłoń
Prosiłem świat, by choć w chwilę tą w rękach stanął mi
Prosiłem, składałem wszystko, co mam w ofierze
Choć me serce nie zawsze było czyste, to myśli zawsze miałem szczere
I teraz to wiem, o Boże, teraz to naprawdę wiem
Świat się będzie walił mój, przez wieczność w niedosycie
I na tym już będzie polegało całe moje… życie.


Kiedy leżał w szpitalu jakiś czas, pewnego dnia odwiedził go brat, ale Liam nawet nie chciał go widzieć. Gabriel uznał, że nie ma co tu walczyć o dobre relacje – skoro Liam tak stawia sprawę, nie będzie drążyć.
Innym razem znowu leżał tak, przypięty pasami do klinicznego lóżka. Wkrótce w odwiedziny znou ktoś wpadł – przystojny, blady mężczyzna w marynarce z żabotem. Dowiedział się od jegomościa, że został wybrany na Strażnika. Kiedy Macht objął go pytającym spojrzeniem, gość wszystko wyjaśnił. Liam postanowił, że kiedy już opuści te chorobliwie białe ściany, stanie się wzorowym strażnikiem. I tak też się stało, a przez nawał roboty często nie myślał o potencjalnie niebezpiecznym braciszku, chociaż nadal obcuje ze stworami w szafie. Stworami, od których zapewne już nigdy się nie uwolni...

Liam Macht






Liam Macht

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Liam Macht

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-