IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Ponowne spotkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
IDA MIKAELSON

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 18/996
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 19
Liczba punktów : 53
Jest z nami od : 15/09/2014

PisanieTemat: Ponowne spotkanie   19.09.14 16:47

Ani żywej duszy dookoła, mrok i cisza przerywana tylko rytmicznym stukaniem obcasów, to Ida przemierzająca pogrążone we śnie ulice. Na jej ramieniu spokojnie buja się skórzana torebka, kto by się domyślił co może być w jej wnętrzu. Kto odważył by się tym zainteresować? Tak czy inaczej dziewczyna kroczyła zadowolona z siebie miała już wszystko czego potrzebowała i mogła spokojnie wracać do domu.
Nie znosiła tego miejsca, gdzie musiała obcować z tak ogromną ilością, żebraków, niewolników i innego plugastwa. Były jednak takie sytuacje kiedy trzeba było odwiedzić mroczne wymiary. Przecież gdzie kupić to i owo jak nie w kupieckiej dzielnicy? Tutaj dało się kupić wszystko wystarczyło mieć tylko odpowiednią ilość pieniędzy.
Nagle skręciła w jedną z opustoszałych alejek, okna domostw pozabijane były deskami a na ulicę wychodziła tylko jedna para drzwi. Ida skupiła na nich spojrzenie swoich błękitnych oczu. To własnie z tych jednych, jedyny drzwi w całym zaułku musiała wytoczyć się wtedy ta głupia niewolnica, musiała wpaść na Idę i wytracić jej z dłoni trzymane zawiniątko...
Pamiętała dokładnie ten dzień, podobny do dzisiejszego, no może tylko mgła w zaułku była gęstsza niż dzisiaj. Niewolnica miała wtedy więcej szczęścia niż rozumu... Tak, bo oczywiście ktoś musiał się napatoczyć...
Macht jeden ze strażników, oczywiście nie taki jak ona, wręcz przeciwnie, jeden z tych świętoszkowatych strażników którzy zawsze postępowali zgodnie z zasadami.
- Nie masz prawa jej zabić ! - Jak śmiał krzyknąć coś takiego, przecież mogła robić co chciała a niewolnica zasługiwała na karę, nikt by po niej nie zapłakał , nikt nie zauważył jej zniknięcia, ale nieeee, oczywiście.... Pieprzony anioł stróż...
Uciekła, udało jej się... W sumie to nie wiadomo czy niewolnica nie powinna mieć pretensji do swojego wybawcy bo czy śmierć nie była by lepsza niż kolejny spędzony w tym miejsc dzień ?
Dziś było pusto, Ida szła szybko, widziała już kraniec ulicy, w sumie lubiła ten skrót bo pozwalał oszczędzić tak dużo czasu. Już miała skręcać za róg, myślami była już w swojej łazience, w wannie pełnej gorącej wody...
- Co jest do cholery! - z impetem wpadła na COŚ co po chwili okazało się KIMŚ.
- No proszę, proszę znowu się spotykamy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LIAM MACHT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 29
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 8
Liczba punktów : 28
Jest z nami od : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Ponowne spotkanie   25.09.14 16:52

Liam szedł coraz szybciej i szybciej, uciekając przed Kimś albo przed Czymś. Tak, dzisiaj rano znów obcował ze stworami z szafy. Tyle że te, tym razem, postąpiły bardzo sprytnie, a przynajmniej bardziej, niż to było do tej pory. A mianowicie, wylazły z tej wielkiej, kryjącej wiele tajemnic i mroku garderoby i zaczęły po prostu chodzić za nim. Nie odstępowały go ani na krok, kiedy brał szybki, letni prysznic, ubierał się, mył zęby czy też zajadał na śniadanie małą porcyjkę płatków owsianych z wielką ilością gorącego mleka. Ah, uwielbiał to danie. Jest jego ulubionym, albo jednym z najlepszych dań. W sumie ostatnio sporo chudł. Za sprawą tego, ze ONI znów go śledzą. Chcą mu wydrążyć jelita i rzeźbić po twarzy i rękach kwitnące czerwienią kwiaty. Liam był swoich obaw absolutnie pewien. Nie wierzy ludziom, którzy twierdzą, że jest chory i że te wszystkie podejrzenia to za sprawą psychicznego schorzenia. Uważał, że jest zdrowy. A jeżeli nawet to nieprawda, gdyby jednak w jego umyśle zaistniała informacja, że coś mu jest, informacja której byłby całkowicie pewien, to... chciałby to zaburzenie zachować. Zwłaszcza, że to one powoduje zaistnienie w jego umyśle tak pięknych wizji, podkreślanych weną twórczą do tworzenia w różnorakich dziedzinach sztuki. A najbardziej miał pomysły oraz lekkość pióra w sferze poetyckiej.
Liam szedł coraz szybciej i szybciej, a cienie jak były tak są. Nagle poczuł dość ostre szczypanie na rękach. Spojrzał i zauważył, że jego okaleczenia zaczęły wydzielać kwistoczerwoną ciecz. Tak się działo wtedy, jak znajduje się bądź będzie się znajdywać w tarapatach albo po prostu w niezbyt komfortowej sytuacji. Jeden z bliźniaków Machtów uznał, że to za sprawą cieni i nie miał jeszcze pojęcia, jak bardzo się mylił.Nie wiedział jednak, że krwawienie to było swego rodzaju złudzeniem. Ale Liam wierzył, że gdzieś w jego wnętrzu kryją się zmysły obce dla przeciętnej istoty, nawet zwierząt.Więcej, niż ludzie, ponadludzie oraz zwierzęta, wszyscy razem wzięci. Cóż, po części miał rację, ale więcej prawdopodobna była opcja, że nie ma aż takich mocy. Tak naprawdę jego mocą są różnorakie talenty i inne pozytywne aspekty jakie można przypisać człowiekowi (chociaż u niego było tego dziesiątki więcej), ale mężczyzna uparcie trwał w przekonaniu, iż jest kimś więcej od tych przeciętniaków, których zróżnicowane sylwetki dało się widzieć na ulicy. Więcej, aniżeli jego brat- bliźniak, Gabriel. Tak, Liam miał zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie o sobie, a to głównie zapewne wina jego schorzenia.
Nagle uznał, że stwory przestały go gonić, ale już po chwili poczucie zagrożenia znów się pojawiło. Szedł, a nagle jego chód przemienił się w bieg. Był zaskoczony, że potrafi aż tak szybko poruszać się. Na pewno szybciej niż przeciętna istota, pomyślał, zadowolony, przy czym i w tym momencie jego mniemanie o sobie samym było zawyżone.  Co prawda nie nieznacznie, a znacząco, za sprawą zauważenia swojego pędu.
Biegł tak szybko, że nie zauważył jak wpada na pewną dziewczynę... ale bardziej kobietę. Wkrótce zdołał sobie to uświadomić, aż w końcu mógł przypatrzeć się delikwentce, z którą dane mu było się zderzyć.
To ona,,, cholerka.
Długie, aksamitne włosy. Blada cera i szczupłe nogi. Tak... to TA  strażniczka, która chciała jakiś czas temu uwięzić, a co za tym idzie – uśmiercić pewną niewolnicę, ale Liam przeszkodził jej. Potem szybko się rozstali. Może doszło do czegoś jeszcze, ale strażnik tego raczej nie spamiętał. Ale raczej bliższa jest prawdzie opcja pierwsza. Tak mu się przynajmniej zdawało.
- No proszę, proszę znowu się spotykamy... - rzekła z uwydatnionym w głosie jadem.
W jego umyśle pojawiły się słowa, które wykrzykiwał w kierunku Idy. Nie były zbyt grzeczne, ale mężczyzna niezbyt się tym przejmował. Uważał, że postępuje słusznie. Pamiętał okolicę,  której otoczeniu do tego incydentu doszło. Lekki wiaterek smagał cienki materiał jej bluzki, który okalał ledwo co jej tułów. Pamięta, że uznał wtedy ją za istotę co najmniej seksowną. Nawet przez chwilę miał cichą nadzieję, że coś się pomiędzy nimi zrodzi, ale zmienił zdanie, poznając się na tym, jak Ida jest okrutna. Co ta niewolnica jej zrobiła?! Niech biegnie, niech nacieszy się tym życiem jeszcze przez jakiś czas (mimo, że to był żywot nędzny), zanim wpadnie w ręce jeszcze gorszego strażnika, tak bardzo rożnego od Liama. Sam uznawał się nie tylko wyjątkowego pod względami, które omówiliśmy. Sądził tak też przez swoją wyrozumiałość, litość i szacunek do innych, nawet jeżeli tymi innymi są niewolnicy.
Okolica była łudząco podobna do tej, w której dane im było się spotkać. Zieleń opiewała szarawy brąz pni  i leżących bezwładnie w gęstwinie traw patyków. Powietrze przesycone ukojną wilgocią. Co prawda, był różnice w scenerii tych dwóch miejsc, co nie oznaczało oczywiście, że nie można ich do siebie porównywać, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
IDA MIKAELSON

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 18/996
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 19
Liczba punktów : 53
Jest z nami od : 15/09/2014

PisanieTemat: Re: Ponowne spotkanie   25.09.14 18:42

Ida wywróciła oczyma. Co świadczyło wyraźnie o tym że rozmówca zaczyna ją irytować. Proszę jaka zdolna bestia, zirytować Idę w ciągu pierwszych dziesięciu sekund rozmowy to prawdziwe mistrzostwo świata ! Poproszę medal dla tego Pana !
Celowo użył tych samych słów co ona czy może to był zupełny przypadek ? Tak czy inaczej w tej chwili mężczyzna wydał jej się strasznie dziecinny w tym swoim udawanym gniewie i złośliwości.
No bo przecież nawet jeśli chciał być złośliwy to jakoś słabo mu to wychodziło.
Był zbyt świętoszkowaty i tu był pies pogrzebany, takie osoby jak on kiedy próbują być złośliwe lub groźne po prostu wyglądają sztucznie i śmiesznie.
- Co cię sprowadza do tego uroczego miejsca koteczku ? -  zapytała z wyraźną ironią w głosie używając pieszczotliwego zwrotu , tak już miała - zawsze gdy nie mogła na kogoś patrzeć używała tego określenia.
Wiedziała jak bardzo irytuje to rozmówcę, ją samą bawiło to niezmiernie. Lubiła gry słowne. Ten typ tak miał. Co poradzić ?
Pytała o cel jego wizyty w tym "przepięknym" miejscu - nie żeby ją to szczególnie  interesowało, ale tak na prawdę mało wierzyła w zbiegi okoliczności, już drugi raz znaleźli się w tym samym miejscu o tej samej porze... To zaczynało robić się dziwne. Nie wierzyła by ją szpiegował w końcu jaki by miał mieć w tym interes?
Jednak sam fakt jego obecności tutaj mógł być ciekawy, o ile oczywiście gagatek będzie chętny do rozmowy na ten temat. Może uda się dowiedzieć czegoś ciekawego?
Strzepnęła ze swojej czarnej sukienki niewidzialny pyłek, który znalazł się tam w  wyniku zderzenia z Liamem i poprawiła torebkę na ramieniu po czym wbiła  w niego chłodne spojrzenie.
Może i powinna minąć go bez słowa ale jakoś nie potrafiła, cały czas miała mu za złe jego zachowanie.
Wściekłość która wtedy szalała w jej wnętrzu już dawno ustąpiła miejsca zwyczajnej złości i niechęci do tego mężczyzny jednak nie zmieniało to faktu że Ida wyczekiwała tylko na moment aby się na nim w jakiś sposób zemścić, aby utrzeć mu ten nos który tak chętnie wtyka w nie swoje sprawy !
Wiedziała że bez problemu mogła by go zabić, posilić się jego krwią i wkrótce zapomnieć o jego istnieniu ale co by jej to dało ?
Kolacja ? No dobra może to i ważne czym się pożywiamy i kim ale Ida jednak kierowana była wyższymi pobudkami niż pragnienie.
 Dla niej wymiana złośliwość i zepsucie dnia miało większą wartość. No i było nie ukrywajmy szalenie przyjemne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LIAM MACHT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 29
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 8
Liczba punktów : 28
Jest z nami od : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Ponowne spotkanie   30.09.14 11:53

- Co cię sprowadza do tego uroczego miejsca koteczku ?
Pytanie go rozbroiło. Ponadto trzeba wiedzieć, że nie lubił, jak ktoś traktuje sporą dawką sarkazmu. Ironizować mógł tylko on. Dlaczego? Bo tak. Uważał, że to przywilej tylko dla niego. No... i może również dla braciszka. Mimo, że nie łączyły... wróć. Nie łączą ich żadne pozytywne relacje. Kiedyś? Owszem. Ale nie teraz. Teraz, kiedy Liam poznał się na nim. Że jest jednym z Nich. Tych, którzy chcą jego krzywdy. Sam zresztą nie wiedział, że sam sobie krzywdę robi. I że czerpie z tego niesłychaną przyjemność. Taki nieświadomy masochista.
Uznał, że odpowie z podobną porcją jadu – bo czemu by nie? Lubił przedrzeźniać innych, nawet jeżeli owo przedrzeźnianie nie było ślepym powtarzaniem czyichś słów, a jedynie papugowaniem tonu oraz charakteru wypowiedzi.
- Kochanie, nie mogąc doczekać się kolejnego spotkania, obszedłem cały świat, by cię znaleźć. Żeby znowu zobaczyć twoje delikatne usteczka, lśniące włosy oraz nienaganną sylwetką. No i znalazłem. – przez chwilę jakby się nad czymś zastanawiał, ale już po chwili był gotowy, by kontynuować swoją wypowiedź. - szkoda tylko, że nie mogę opiewać komplementami twój iloraz inteligencji.
Liam uśmiechnął się do siebie złośliwym wykrzywieniem warg. Był ze swojej wypowiedzi wybitnie zadowolony. I bynajmniej nie dziwił się samemu sobie. Ten tekst, a zwłaszcza jego ostatnie zdanie, miało rozmach wręcz epicki. Co prawda często wymyślał świetne cięte riposty, ale ta akurat była niemalże wręcz mistrzowska. Ciszył się we wnętrzu jak dziecko, które otrzymało nową zabawkę.
Nagle do jego głowy napłynęła chmara myśli intensywnych. Zastanawiał się, czemu wybrano go na strażnika. Tak... pamięta tamten dzień, jeden z wielu dni należących do jego drugiego pobytu w szpitalu. Jak pewien mężczyzna uświadomił mu, kim jest i jakie ma zadanie. Od tamtej pory postanowił sobie, że będzie wzorowym strażnikiem. Sprawiedliwym, nie to co ta delikwentka. Zastanawiał się również, czemu i ona została wybrana do tej samej misji. Ten, kto ją rekrutował, musiał mieć ewidentnie nasrane we łbie. Jaki normalny, i zdrowych zmysłach strażnik chce zabić kogoś absolutnie niewinnego? Zamiast tego mogłaby dać spokój tamtej niewolnicy, której i tak marny żywot powinna przerwać śmierć naturalna. Niechaj żyje sobie egzystencją męczeńską, aż do Końca. Bo – kto wie – może ta by się w pewnym momencie zmieniła, a niewolnica doznałaby pod koniec życia choć troszkę miłości i spokoju? Kto to wie? Tak czy owak, Liam korzystał ze swojego stanowiska sprawiedliwie, z umiarem. A przynajmniej w jego mniemaniu tak było.
Przypatrywał się kobiecie. Najpierw z jej oblicza wyczytał wściekłość, ale ta najwidoczniej przemieniła się w niechęć do jego osoby oraz czystą złość. Czy tak było naprawdę? Niekonieczne, aczkolwiek Macht, wyczuwając tę nieznaczną zmianę, uznał że jego zmysły nie mylą się i że Ida rzeczywiście zmienia się we wnętrzu. Nie myślimy tu, oczywiście, a zmianie duchowej. Liam wątpił, że ta kiedykolwiek się zmieni. Nadal będzie tą wredną, nieczułą suką. Mówiąc o zmianie, ma się na myśli przeobrażenie się jej obecnych uczuć.
- Jak tam, zabiłaś kogoś ostatnio? - spytał się, po części sarkastycznie, a po części z nutką prawdziwości. Chciał się dowiedzieć. Mimo, że czuł iż ta nie odpowie szczerze. Bo po jakiego grzyba miałaby to robić? No, po co? Nienawidziła Liama całym sercem, więc czemu ma przerzucić się na neutralną konwersację z nim? Tak, neutralną – bez kipienia emocjami, tych wszystkich sarkazmów, plucia jadem. Jednym słowem bez tego wszystkiego, co składało się na niezbyt przyjemne relacje między nimi. Między Idą Mikaelson a Liamem Machtem.
Sekundy mijały w ślimaczym tempie. Liam w końcu, NARESZCIE (mimo, że czekał dość krótko, ale czas dłużył mu się niemiłosiernie) doczekał się chwili, w której Ida zaczęła powoli, ale znacząco otwierać usta, aż wytoczyły się z nich pewne słowa. Liam nasłuchiwał z niemała uwagą i skupieniem, malującym się na jego przystojnym obliczu.
Wiatr smagał subtelnie ich ubrania oraz odkryte części ciała. Ktoś, kto by przechodził obojętnie, uznałby że ci ze sobą flirtują. O, albo chociażby miło gawędzą. Taki delikwent nie miałby nawet okazji dowiedzieć się, jak bardzo by się mylił... Stali tak w otoczeniu tych wspaniałych tworów matki natury. Był to widok co najmniej piękny. Nikt by ie pomyślał, że ci plują do siebie jadem, ogarnięci nawzajem do siebie nienawiścią bez dna. Nienawiścią bez końca, wywołaną pewnym spotkaniem jakiś czas temu. I tym, co takiego próbowała zrobić ona, i tym, co zrobił on. Ale nieważne. Niech myślą sobie co chcą, w sumie nawet dobrze, jeżeli dowolny przechodzień miałby o relacjach pomiędzy nimi mniemanie nieadekwatne do realności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ponowne spotkanie   

Powrót do góry Go down
 

Ponowne spotkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Romantyczne (choć i nie) spotkanie przy pełni księżyca!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Dzielnica Kupiecka-