IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 EVENT: Pożegnanie lata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
IDA MIKAELSON

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 18/996
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 19
Liczba punktów : 53
Jest z nami od : 15/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   29.09.14 19:09

Idę tak na prawdę nie wiedziała czemu Melody nie cierpiała blondynki ale potrafiła dobrze zrozumieć dziewczynę i to co czuje. W końcu nie brakowało osób których i sama Ida nie znosiła.
Nie można pominąć faktu że będąc dobrym obserwatorem od razu można zauważyć że te dwie dziewczyny więcej dzieliło niż łączyło więc ich wzajemna jak mniemała Ida niechęć była całkowicie czymś przypuszczalnym i naturalnym.
- Wiesz jak to się mówi. Nie dotykaj gówna bo śmierdzi... Nie znam tej dziewczyny ale nie przyszłam tu wąchać smrodu więc póki nic nie robi odpuść. Wyrzucić z hukiem możesz ją w każdej chwili. - taka była prawda, w końcu po co brudzić sobie ręce bez powodu ? Do tego można sobie złamać paznokieć...
A jeśli już by miało dojść do konfrontacji lepiej przecież rozwiązać to w taki sposób żeby to była sprzyjająca sytuacja dla nas, w tym wypadku dla Panny Grey.
Kiedy gospodyni zapraszała do rozmowy kolejną osobę, Ida zaczęła rozglądać się i jej spojrzenie padło na kogoś, czyj widok wywołał u Mikaelsówny podobny wyraz twarzy jak blondi u jej rozmówczyni.
Liam Macht....
No tak przychodząc na imprezę na którą zaproszeni są wszyscy, powinniśmy się wszystkich spodziewać. No ale żeby pan anioł stróż się pojawił to było dla Idy zaskoczeniem i nie można powiedzieć żeby tym z gatunku miłych.






Normalna sprawa
naucz się udawać ,
mów że się nie przejmujesz,

niech nikt się nigdy nie domyśli nawet,
co tak naprawdę czujesz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
AINSLIE SILVER

avatar

Cytat : "Per aspera ad astra - przez ciernie do gwiazd."
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 26
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 22
Liczba punktów : 70
Jest z nami od : 30/07/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   01.10.14 16:16

Odwróciła się równocześnie. Słysząc znajomy ton głosu. A zarazem, do Jane, swojej współlokatorki. Uśmiechnęła się. Prawdziwie szczerze i naturalnie. Podobało się jej, póty co, na spędzie. Jeżeli wziąc pod poprawdkę fakt, że to pierwsza w ogóle impreza taka większa rudo włosej. Lecz również faktem było to, że nikogo tu aktualnie nie znała. Jeszcze. Miała przeczucia, że to wszystko bardzo szybko się zmieni. Przyjęła z wdzięcznością napój ( no tak to bywa, jak się połowy rzeczy zapomina przy samiutkim wyjściu.)
- Oo, cześć! Można się nieźle na wstępie zgubić, nie? Spory teren! No więc na razie są grzeczni, ale mam wrażenie, że to tylko pozory pozorów. Ale mieć się na baczności nie zaszkodzi. Póty co, sobie obserwuję tylko. Tak prawdopodobnie chyba najrozsądniej. - dodała szeptem cichym tonem. W ogóle Ainslie zachowywała się po prostu poprawnie. Dopiero przy bliskich osobach pozwalała sobie na więcej. Ale coś jednocześnie mówiło kobiecie, że takie imprezy w Mystic Falls rządzą się swoistymi prawami. Tak na wszelki wypadek.
-Jak tam w pracy? Mnie na szczęście koło trzynastej wypuścili. Prezes miał chyba dość mojego nieustannego nawijania. Wykańczam tym ponoć szybciej niż prawdziwy wilk. - Toteż umilkła, nie chcąc od razu zaatakować znajomej masą monologu. Cóż! Każdy ma swoje wady.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t225-ainslie-silver http://life-sucks.forumpolish.com/t273-relacje http://life-sucks.forumpolish.com/t274-ainslie
JANE RAINER

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 23
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 16
Liczba punktów : 37
Jest z nami od : 25/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   03.10.14 15:31

Jane uśmiechnęła się do dziewczyny, gdy ta ją rozpoznała. Jak to dobrze, że Jane miała kogoś takiego jak Ainslie. Przynajmniej ją trochę pilnowała. Gdyby nie ona, to pewnie w jakimś lokum mieszkała i żyła z tego, co zarabia, czyli biednie. Nie chciała brać od rodziców pieniędzy.
- No cóż, nie ja wybierałam ten teren, ale trzeba przyznać. Organizator się postarał. Albo organizatorka. Pal licho, kim on jest. Nawet taksówkarz trochę się dopytywał gdzie mnie podwieźć, bo sam mało co o tym miejscu wiedział.- zaczęła mówić spokojnym, lecz wesoły tonem. Zachowywała się tutaj swobodnie, ale i tak pilnowała swych słów. Co do Mystic Falls, owszem, nie jest ono takie małe. Czasem i Jane się tutaj zagubi, choć mieszka w tym mieście od urodzenia. Ale od czego teraz jest internet, prawda?
- Mój nie dość, że wypuścił mnie o 3, to jeszcze pozwolił wziąć ową skrzyneczkę, lecz niestety za moją drobną opłatą. Także jak tu zabraknie, to jeszcze może parę chętnych znajdzie się do tego towaru. - wzięła trzy łyki napoju i rozejrzała się. Widziała Idę, z którą miała jedną wpadkę w kawiarni i to chyba tyle. Resztę z widoku znała. Może wkrótce jeszcze kogoś stąd pozna?
- Chyba że wiesz, w razie czego mogę zadzwonić po taksówkę i skończyć świętowanie u nas.- dodała. Jak nie tu, to mogą szybko stąd się zmyć i wspólnie świętować zakończenie lata. Ale to zależy, jaka tu będzie atmosfera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   03.10.14 19:54

Słysząc słowa Katherine, Damon mimowolnie się skrzywił. Miała rację, nie był dziś w humorze, ale do takiego wniosku z powodzeniem doszedł wcześniej. Nie wiedział, czemu Pierce do niego podeszła, ale wiedział, że musiała mieć jakiś cel. Petrova nigdy nie była bezinteresowna. Czyżby wyczuła jego słabość? Wzdrygnął się mimowolnie na myśl, że mogłaby chcieć jego dającej nieśmiertelność krwi. Ale pewnie jej plany jak zwykle sięgały dalej. Strach myśleć dokąd.
- Kiedyś... - westchnął. Nie dokończył myśli, bo nie wiedział jak. Jedyne, czego był pewien to to, że jego życie było pełne takich "kiedysiów". Długie było, w końcu, nie? - ...wszystko było inaczej. - dodał ponuro po kilkunastosekundowej przerwie.
Uniósł kącik ust na jej uwagę. Oszczerstwo było tak niewinne wobec wszystkiego, co się działo w Mystic Falls! Spojrzał na nią, gdy go trąciła, wiedząc, że kobieta domaga się uwagi. A kiedy kobieta domagała się uwagi, nie należało jej lekceważyć. Wiedział to.
Wywrócił oczami na tę propozycję. - Pani wybaczy, ale mam inne zobowiązania. - bo i faktycznie, miał już ukochaną, która zapewne nie poparłaby frywolnych harców ze swoją imienniczką. Poza tym, nie pociągały go już Petrove, choć nie zamierzał wypowiadać tego na głos.
- Jakby potrafiła Pani wybrać. - zakpił po chwili, pijąc do ich trójkąta i do tej propozycji. Nie zamierzał aż tak rozpaczliwie się staczać, by po pijaku przelecieć połowę miasta z rozpaczy nad okropnościami tego świata. Jego życie było teraz inne niż kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GABRIEL MACHT

avatar

Cytat : RED LIKE JUNGLE BURNING BRIGHT
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 29
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 26
Liczba punktów : 75
Jest z nami od : 12/07/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   03.10.14 20:23

Jakież było zdziwienie Machta, gdy zobaczył tak dobrze znaną sobie twarz bliźniaka wśród zgromadzonych na imprezie ludzi! Na ten widok obudziły się w nim mieszane uczucia. Z jednej strony był wściekły, że Liam podszył się pod niego w bodajże Hiszpanii i zbrukał jego dobre imię kantując jakąś pannę. Miał ochotę mu porządnie wygarnąć. Wiedział jednak, że to nie jest dobry pomysł. Stan zdrowia psychicznego bliźniaka chyba pozostawiał wiele do życzenia. Gabriel nie był nawet pewien, czy Liam nadal żyje w przeświadczeniu, że brat chce się go pozbyć, czy może się ogarnął. Miał nadzieję, że to drugie. Albo, że choćby nowa fantasmagoria Liama nie była chęcią ścigania innych z siekierą. Szczerze mówiąc Macht czuł się nieswojo w tej sytuacji - kto by się nie czuł? - bo nie miał zielonego pojęcia, czego się po chorym bracie spodziewać. A gdy nie wiadomo, czego się spodziewać, należy spodziewać się najgorszego.
Macht byl jednak zbyt dobry, by tak po prostu odwrócić się i udać, że niczego nie zauważył. Nie byłby również sobą, gdyby z czystej swego rodzaju naiwności nie spróbował naprawić ich relacji, po raz kolejny zrobić z siebie idioty, który ma nadzieję na poprawę sytuacji. Nie myśląc zbyt wiele ruszył w stronę Liama powolnym krokiem, nie chcąc go spłoszyć gwałtownymi ruchami.
- Liam? - zapytał, choć w sumie było to za głupie na pytanie i pytaniem z pewnością nie było. Raczej swego rodzaju wstępem do pojednania, o ile takie mogło w ogóle nastąpić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
AINSLIE SILVER

avatar

Cytat : "Per aspera ad astra - przez ciernie do gwiazd."
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 26
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 22
Liczba punktów : 70
Jest z nami od : 30/07/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 7:21

Uśmiechnęła się serdecznie.
- No tak... tajemniczy organizator...to będzie interesujące. W ogóle, niektórzy faceci są też niczego sobie. Zwłaszcza pewni bruneci. - mrugnęła do blondynki. W przeciwieństwie, do Jane, jej koleżanka była zawsze za sztywna i za poprawna. Niby to nic złego. Ale za to większość odbierała ją przez to jako wywyższającą się i chłodną. A czasami nawet nudną. Błąd- nie należy sądzić po pozorach. Niewiasta była całkowitym przeciwieństwem tych wszystkich cech, ale tylko, gdy już komuś zaufała. A i z tym było różnie.
- Za to bardzo mądrze i inteligentnie postąpiwszy, poszłam tu spacerkiem. Oczywiście jedynie z głównej szosy, kondycję mam słabą. Zgubić tu się bardzo prosto, zwłaszcza jak się ma kłopoty z orientacją w przestrzeni. A głowę jeszcze bardziej słabą, jutro będę cierpieć. Z tym przeniesieniem w razie co dobry pomysł, ale jeszcze wcześnie. - Uśmiechnęła się ponownie, próbując uporać się z bardzo niesfornymi włosami. Co chwila jej się wymykały. Nie ważne, jak długo wcześniej siedziała przed lustrem. Taki los! Połowę dzieciństwa miała też kompleksy, że są takiej barwy jak są, ale wśród tłumu takich samych brunetek i szatynek - zaczęła je doceniać i jakoś nigdy nie miała weny na fryzjera. Wzięła jeszcze jedno piwo i zaczęła dyskretnie przyglądać się otoczeniu. Lubiła czasami tak robić, uspokajało ją to. Nawet nie zauważyła, kiedy mijał czas, po 21 było już na pewno. Zdziwiła się w duchu, że zdołała na jakiejkolwiek imprezie tyle wysiedzieć, była zazwyczaj typem odludka. Choć czasami robiła wyjątki - uznała, iż powinna walczyć ze swoją samotnością. Małymi kroczkami, byle naprzód.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t225-ainslie-silver http://life-sucks.forumpolish.com/t273-relacje http://life-sucks.forumpolish.com/t274-ainslie
MISTRZ GRY

avatar

Liczba postów : 24
Liczba punktów : 17
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 9:05

Można by stwierdzić, że impreza nie była aż tak wystrzałowa, jakby się zapowiadało. Niektórzy sceptycy z pewnością mieli takie zdanie. Dla nich nic nie było ciekawe i jeżeli chciałoby się wywrzeć na nich jakiekolwiek wrażenie trzeba byłoby chyba pokusić się o zakupienie bomby atomowej i zdetonować ją w tym momencie w środku lasu. Pytanie tylko - czy trupy mogły zapamiętać tak niecodzienne wydarzenie?
Nie minęło wiele czasu zanim stworzyły się niewielkie grupki. Ludzie i nie-ludzie rozmawiali między sobą, niektórzy ciszej, inni głośniej na tematy, które i tak nikogo nie obchodziły. Można by zadać pytanie - jaki to wszystko ma sens. Jednak nikt go nie zadał, bo to nie było kółko filozoficzne.
Tylko jedna grupka zdawała się mieć pojęcie co oznacza prawdziwy melanż. W zasadzie - zdecydowanie przesadzali z dobrą zabawą, co spowodowało zawody na to, kto pierwszy opróżni litrową wódkę. Skąd ją mieli? Chuj wie, chyba sami się na ognisko zaopatrzyli. Było wśród nich trzech chłopaków i jedna dziewczyna. Kiedy każdy już miał w żołądku litr... żołądkowej? Nie do końca wiadomo, jaki to był typ wódki. W każdym razie prędko okazało się, że litr alkoholu skutecznie pozbawia trzeźwości i skłania do robienia rzeczy, które nie podobają się kulturalnym ludziom.
I tak właśnie - jedyna dziewczyna w tym zabawowym towarzystwie wdrapała się na jakiś do połowy ścięty pień (choć nikt nie wiedział jak to zrobiła i jak trzymała równowagę) i zaczęła się rozbierać, eksponując w świetle ogniska swoje nagie ciało. Dwóch chłopaków z tej paczki zaczęło zaczepiać imprezowiczów w sposób nachalny, gwałtowny i agresywny. Trzeciego misja wypicia litra wódki chyba przerosła i po opróżnieniu butelki padł na trawę - nie wiadomo czy nieprzytomny, czy może miał jakieś problemy zdrowotne i oto nadeszła kolejna tragedia w Mystic Falls. Co na to mieszkańcy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 12:09

/ Jakiś czas po rozmowie z Mel

Jera nie mogło zabraknąć również na tej imprezie pożegnalnej lata. Można wyróżnić przynajmniej dwa powody. Jeden z nich to to, że lubiał imprezować, więc nie mógł przepuścić takiej imprezy. Drugi to jest taki, że pomagał przy jej organizowaniu. Wprawdzie główną organizatorką była Melody, której pomagała jeszcze znajoma, ale co dwie męskie ręce to nie cztery damskie. Zawsze znajdzie się coś cieżkiego i tym podobne czego kobiety nie dadzą rady zrobić. W końcu chyba też dlatego właśnie Mel się do niego zgłosiła. Stąd też i jego osoba tutaj zawitała. Skupiając się jednak na obecnej sytuacji Jer kręcił się niemalże prawie od początku owej imprezy. Teraz jednak miał chwilę by się czegoś napić. Nie trzeba chyba wspominać co wybrał. Przycupnął gdzieś przy drzewie by napić się w spokoju nie zauważając, że w pobliżu znajdował się Damon Salvatore z Katheriną Pierce, która była pewnie brana za Elene. Tam siedział jakiś czas do momentu, kiedy nie wydarzył się pewien incydent, a nawet to kilka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
MELODY GREY

avatar

Cytat : The world is not enough
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20 lat
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 69
Liczba punktów : 107
Jest z nami od : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 12:13

Melody skrzywiła się, jakby rzeczywiście poczuła jakiś niemiły zapach. Ta, faktycznie mogła wyrzucić Blondie w każdej chwili. Idąc za radą nowo poznanej koleżanki zgarnęła kolejny kubek wypełniony po brzegi alkoholem i spojrzała w stronę, w którą obecnie wbijała wzrok Ida.
- Mmmm...- wydała z siebie pomruk satysfakcji, ciężko stwierdzić czy to przez piwo, czy fakt, że ten pan był naprawdę, ale to naprawdę...
- Jest naprawdę, ale to naprawdę niezły.- w oczach Grey błysną instynkt drapieżnika, a twarz rozjaśnił szeroki uśmiech ukazujący śnieżnobiałe ząbki. Miała w sobie coś z wilka, niezaprzeczalnie.
- Okey...- jej uśmiech przygasł, razem z ocenieniem miny Mikaelson.- Co zrobił?- znów upiła alkoholu, lecz tym razem o mały włos się nie zakrztusiła.
W tym właśnie momencie jej uwagę przykuło jakieś zamieszanie.
- Przepraszam na moment.- westchnęła, jak matka, która kolejny raz z rzędu musi uspokajać swoje bachory.
Mel całkowicie olała rozbierającą się idiotkę, wychodząc z założenia, że do dziewczyny dojdzie co zrobiła, gdy tylko wytrzeźwieje. Wolała jednak nie ryzykować bójkami i pozbyć się z imprezy dwóch pijanych panów. Trzecim, który padł gdzieś w niewyjaśnionych okolicznościach, obiecała sobie zająć się później. Najwyraźniej nie obchodziło ją, co mu się stało. Liczyła po prostu, że nie umarł, czy coś. To byłoby jej całkowicie nie na rękę.
- Ja to wezmę.- wzięła od jednego z pijanych imprezowiczów butelkę z wódką. Powiedzenie, że kolesie śmierdzieli, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem.- Panowie, może zechcecie się udać ze mną?- uśmiechnęła się najpiękniej jak umiała, teatralnie ubijając łyk alkoholu. Skrzywiła się delikatnie, po czym zlizała z warg kropelkę płynu.



MELODY GREY
Poczułam jej strach, zanim usłyszałam, że krzyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ROSE HATHAWAY

avatar

Rasa : CZAROWNICA
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Artefakty : klucz otwierający wszystkie zamki, kompas wskazujący istoty nadprzyrodzone, nóż odbierający tymczasowo moc
Liczba postów : 298
Liczba punktów : 143
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 12:21

Tak szczerze to Rose się nudziła na tej imprezie nie zaliczała zbytnio jej do najlepszej w swoim życiu możliwe, że brak towarzystwa gdyż nie będzie się wpieprzać w utworzone grupki.
Uśmiechnęła się jednak łobuzersko gdy jacyś faceci dosłownie robili z siebie pośmiewisko. Tak już jest gdy pije się mając słabą głowę. Po chwili zauważyła dziewczynę bodajże organizatorkę imprezy. Rose dopiła swój alkohol wyrzucając kubeczek.
Jednak pijani nie za bardzo słuchali albo nie docierało do nich co się mówi.
Brunetka podeszła do dziewczyny praktycznie jej wzrostu.
- Pomóc ci może? - zapytała spoglądając krytycznym wzrokiem na tych idiotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.10.14 20:20

Salvatore czuł się w sumie niezręcznie z Petrovą. Częste było to zjawisko, bo Pierce była dość specyficznym typem osoby. Niby podobnym do niego, ale on w tej chwili był trochę niedysponowany w swojej roli pewnego siebie dupka. Przeczesał wzrokiem otoczenie i dostrzegł Gilberta. Przyszła mu do głowy zabawna myśl - może dlatego, że był nieco podchmielony? Tak bardzo miał wszystko w dupie, że ledwie zarejestrował gołą laskę, wkurzających gości i zgonującego. Może potem się tym zainteresuje, bo póki co nie miał zbyt wiele powodów do niepokoju w tej sytuacji. Nic aż tak strasznego, co wymagałoby jego interwencji się nie działo. Przynajmniej nie widział tego póki co.
- Gilbert! Twoja siostra się do mnie przystawia! Powstrzymaj ją zanim dostanę ją w swoje łapy! - nie miał w tej chwili świadomości, że jakiś czas później pewnie będzie żałował tych kretyńskich uwag, no ale dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KATHERINE PIERCE

avatar

Cytat : Better you die than I
Rasa : DUCH
Wiek : 20/541
Sobowtór : TAK, DWA
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 7
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   11.10.14 16:13

Za to Katarzyna bawiła się świetnie. A nawet jeśli tak nie było, to nie dała tego po sobie poznać.
- W ogóle się nie znasz na żartach - prychnęła i upiła łyk tego obrzydlistwa. Nawet ten czas spędzony w po drugiej stronie był lepszy niż zawartość kubka. No cóż, nie to jest w życiu najważniejsze. - I nie rozumiem dlaczego nie możesz pamiętać o tym co było dobre. W końcu nasza historia nie trwała tylko do odkrycia faktu, że jednak nie ma mnie w grobowcu - powiedziała ni to przekornie i to z rozgoryczeniem. Tak, Pierce nie była maszynką do zabijania i uwodzenia wszystkiego co się rusza. Miała uczucia, o. Kiedy Damon zaczął się wydzierać w stronę małego Gilberta Katherine skrzywiła się i uderzyła lekko mężczyznę.
-No nie, tylko nie Gilbert. Musisz mi to robić? To najgorsza tortura - oznajmiła z wyrzutem w głosie. Jeremy był irytujący, miał tragiczny sposób bycia i Kaśka po prostu go nie lubiła. Może w innych okolicznościach nawiązaliby nić porozumienia, ale no teraz to tak nie bardzo.
Oczywiście brunetka nie ruszyła się z miejsca, w końcu była tu pierwsza. A jak Damon będzie pyskował, to ona zna sposób żeby go skutecznie uciszyć. Ale nie na zawsze, bo to by była ogromna szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
IDA MIKAELSON

avatar

Rasa : WAMPIR
Wiek : 18/996
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 19
Liczba punktów : 53
Jest z nami od : 15/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   11.10.14 18:26

Na twarzy Idy zagościł przelotny uśmiech fakt faktem Liam był przystojny ale niestety los chciał Inaczej i rzucił ich po zupełnie innych stronach barykady
- Jest nie zły ale nie zły też z niego dupek. Wtyka nos w nie swoje sprawy. - Już Ida chciała dodać coś więcej gdy towarzystwo zaczęło zachowywać się jak bydło.
Tak wódka jest dla mądrych ludzi a nie dla idiotów! Takim to soczek albo kwaśne mleko najwyżej sraczki dostaną. Grey poszła rozpędzić towarzystwo a Ida przez moment patrzyła na dziewczynę. Nie wyglądała raczej na taką co to się rozbiera na imprezach i nie wiadomo czemu Idzie zrobiło jej się żal. Nikt nie chciał jej pomóc?
Złapała piwo i upiła spory łyk po czym zbliżyła się do miejsca gdzie dziewczyna dawała swój występ.
- Złaź głupia! I tak nie masz czego pokazywać. - zawołała w jej stronę rzucając jej kurtkę z której rozebrała się jakiś czas temu.






Normalna sprawa
naucz się udawać ,
mów że się nie przejmujesz,

niech nikt się nigdy nie domyśli nawet,
co tak naprawdę czujesz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MISTRZ GRY

avatar

Liczba postów : 24
Liczba punktów : 17
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   19.10.14 17:02

Mieszkańcy, a właściwie ta żeńska część imprezowiczów, poradzili sobie doskonale z roznegliżowaną dwudziestolatką. Dlaczego żeńska? Cóż, może męska nie miała zamiaru protestować i bojkotować tego widowiska. Chociaż tak naprawdę, na ognisku było zbyt wiele osób, by ktokolwiek zwrócił uwagę na pijaną dziewczynę, czy tego nieszczęśnika leżącego w trawie. Nikt nawet nie zadzwonił po pogotowie! Czyżby Mystic Falls tak bardzo przywykło do nadprzyrodzonych śmierci i w ogóle zgonów, że jeden niepozorny przypadek złego samopoczucia na imprezie nikogo już nie obchodził? Trudno wyczuć.
Natomiast agresywni, pijani młodzieńcy, których rasa nie była nawet znana obecnym na imprezie, mogły to być wampiry, albo cokolwiek innego, rozbestwiali się coraz bardziej. Prędko jednak się okazało (choć tylko bystry obserwator mógł to dostrzec), że to nie kto inny jak łowcy - nie do końca wiadomo, czy ci będący na rozkazach cieni, czy ci, którzy działać woleli na własną rękę zdecydowanie.
W każdym razie, na pierwszy ogień obrali sobie działanie dość specyficzną metodą. Nie zamierzali się afiszować ze swoimi niechęciami wobec jakiejkolwiek rasy - udając upojonych alkoholem do stopnia zadziwiającego, bądź wcale nie udając, zaczepili na dobry początek niepozornie wyglądającego mężczyznę, o którym wiedzieli doskonale, że był jednym z tych, co to się człowiekiem nie mógł zdecydowanie nazwać. Dwóch na jednego i wywiązała się bójka, a że ognisko to bądź co bądź w pewnym sensie miejsce publiczne, do zwaśnionej trójki stopniowo dołączały kolejne osoby - biorąc pod uwagę fakt, że wiele z nich miało nadprzyrodzone zdolności, a obierało różne strony, szanse stały się wyrównane a zaangażowanych było coraz więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   22.10.14 22:59

Jeremy chciał się w spokoju trochę napić, jednak niestety nie było mu to dane. Imprezę postanowiło zakłócić kilka osób. Jeremy siedział nieco dalej od tego całego zajścia i zajął się zawartością swojego kubka. Nie spodziewał się jednak, że ktoś obok niego również się znajdował. Stąd też kiedy usłyszał, że ktoś go wołał wypadł mu kubek, który już był na szczęście pusty. Kiedy spojrzał w tamtą stronę zobaczył starszego Salvatora i Elenę? Nie no, tego się po swojej siostrze nie spodziewał. Podszedł więc do nich bliżej, bo nie miał zamiaru się wydzierać na cały las. - Ja mam ją powstrzymać? Skoro sama się przystawia i tego chce to niech się sama ratuje, bo co ja mam do tego. Ona tu jest starsza. - Odpowiedział zaczepnie. Nie nadrabiał tego co było między nimi, bo za każdym razem było inaczej, więc można było się pogubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   23.10.14 9:05

Damon nie miał zamiaru zmieniać swojego nastawienia wobec Katherine. Poza tym - on po prostu chował do niej urazę. Nie było tak, że jej aż tak bardzo nienawidził, czy coś, chociaż miałby powody. Był na nią wściekły za wszystko, co zrobiła jemu, jego bratu, wszystkim. Przecież Pierce znana była ze swoich wyskoków. Dlatego miała tylu wrogów.
- No tak, potem jeszcze wyznałaś, że przez cały czas miałaś mnie w dupie, przehandlowałaś moje życie za wyjście z grobowca i takie tam. - wzruszył ramionami. Jedyna przydatna rzecz jaką kiedykolwiek zrobiła, to dostarczenie mu lekarstwa. Teoretycznie uratowała mu życie. Ale tak naprawdę była tylko posłańcem - to Stefan poświęcił się, by Damon nie zginął. Przyniesienie lekarstwa było ceną za wolność Pierce i nie było w tym żadnego sentymentu do starszego Salvatore.
Ha, wiedział co robi. Wyczuwał tę niechęć pomiędzy Jeremym i Katherine.
- No co. - odparł niewinnie, mając trochę beki z tego wszystkiego. W międzyczasie zaczęła się jakaś bójka, której rozmiary się ustawicznie powiększały, ale Salvatore stwierdził, że to nie jego problem. Chociaż lada chwila może będzie się musiał ewakuować, bo bijatyka z wampirami i masą innych magicznych stworów chyba była w tym momencie z góry przegranym przedsięwzięciem w jego wypadku. Gilbert zmierzał w ich kierunku niczym ślimak na wyścigach.
- Oj Gilbert Gilbert, nie mógłbyś się raz przydać do czegoś. - wywrócił oczami ciemnowłosy, stwierdzając, że z Jeremiego kiepska przyzwoitka. A tak to Katherine pewnie zamierzała nastawać na jego drogocenną cnotę tym swoim urokiem, którego była zawsze taka pewna, mimo że na niego on już nie działał. Cóż, było minęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   26.10.14 0:40

Damon jak najbardziej wiedział co robił, bo Jeremy i Katherine nie przepadali zbytnio za sobą z wielu to powodów, których nie ma co teraz przytaczać. Obecnie cała trójka zajęła się bardziej sobą niż tym co się działo wokół, więc nie zwracali na to zbytniej uwagi. Stanąwszy niedaleko nich był ciekaw, co też miał Damon do powiedzenia, co wkrótce jednak się okazało. Uśmiechnął się niewinnie do niego po czym odezwał się. - Cóż, może i bym mógł, ale nie wiem czy Tobie. A skoro nie masz wpływu na Elenę, to myślisz, że ja będę mieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   26.10.14 11:00

Damon czekał na to, co powie Katherine, ale ona chyba załamała się trickiem Salvatore'a i stwierdziła, że poobserwuje rozwój akcji, w której Pierce jawiła się Jeremiemu jako Elena. W sumie może Damon źle zrobił, bo załatwił brunetce darmowy kabaret. W końcu zawsze ją bawiło patrzenie na to, jak ktoś myli ją z Eleną. No ale już trudno. Niewinne żarciki Damona rzadko kiedy były wybredne.
- A skąd taka niechęć akurat do mnie? - wywrócił oczami Salvatore. Że też Gilbert go nie lubił! Przecież ciemnowłosy był taki fajny. A fakt, że raz prawie załatwił Gilberta na dobre, to... nieistotny szczegół.
- Wiesz, rodzina ma zawsze większe pole manewru niż zdegenerowany żul w koszuli od Armaniego. - wzruszył ramionami Salvatore, który gadał chyba coraz większe głupoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   28.10.14 14:47

Najwyraźniej jak widać panna Pierce nie miała w tym momencie nic do powiedzenia, albo jak to zostało wspomniane załamała się trickiem Salvatora. Jeśli zaś chodzi o Katherine i Elenę to owszem można je pomylić z sobą. Jednak jakby się ktoś tak lepiej przyjrzeć to można by znaleźć pewne różnice między tą dwójką, mimo iż są sobowtórami. To jakby szukać ileś tam różnic między dwoma obrazkami. Jeśli zaś chodzi o Damona to może właśnie te żarciki były odbierane nieco odwrotnie niż powinny być odbierane. I czy to była niechęć do Salvatora? Niekoniecznie to była niechęć. Być może Gilbert takim postępowaniem nie chciał pokazać za nim przepada. Chociaż małym szczegółem było to, że raz prawie go zabił, ale kiedy to było. Inni mieli z nim gorzej. Odezwał się zatem. - A no tak jakoś. - Wyszczerzył się niewinnie, po czym dodał. - Może nie zawsze tak jest. Bynajmniej chyba nie u nas. Elena jest uparta i co się będzie słuchać młodszego brata. - Zaśmiał się jakby chcąc zirytować jeszcze bardziej Katherine. Pytanie tylko czy podejrzewał, że to było podróbka, czy to po prostu był przepadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   29.10.14 10:49

Czyżby Salvatore zagiął pannę Pierce?
Prawda, Damon do świętych nie należał, przynajmniej w przeszłości. Nie można było jednak zaprzeczyć, że od tamtej pory zmienił się. Kiedy zdołał odciąć się od zaślepiającej miłości do sobowtórów Petrovej okazało się, że nie był wcale tak przesiąknięty złem. Hm. Widać zamiłowanie do Pierce i Gilbert wyciągnęły z niego najgorsze cechy. Chociaż, Gilbertówna nieco go naprawiła. Mimo to, największą zasługą w życiu Damona było ogarnięcie dupy i zaprzestanie uganiania się za Petrovymi. Był z siebie dumny.
Salvatore wywrócił oczami na ten niewinny uśmieszek Jeremiego.
- Co ty tu w ogóle robisz, nie jesteś nieletni? - spojrzał na niego z rozbawieniem i zabrał mu plastikowy kubek w geście nagany. A raczej, własny kubek opróżnił, a nie chciało mu się wstawać po nową porcję trunku.
- No tak, Elena jest uparta. - stwierdził Damon, nie wiedząc w sumie, czy mówi rzeczywiście o Elenie, czy może jednak o Katherine. Właściwie, wszystko jedno. - Ale mimo wszystko, gdybyś powiedział jej, jak kiepską partią jestem... Zdaje mi się nie wierzyć. Zabawne, bo kiedyś próbowałem wmówić jej coś odwrotnego. Nigdy nie może po prostu mnie posłuchać. - tak, bredzenie bez ładu i składu było jedną z tych rzeczy, które Damon potrafił robić doskonale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   29.10.14 12:30

Cóż, bardzo możliwe, że tak się stało. Rzadko kiedy tak się stawało, ale teraz to chyba teraz mogło się tak stać. Fakt, Damon stanowczo do świętych nie należał, ale sam o tym bardzo dobrze wie. Powiedzenie, że ludzie się zmieniają było w tym momencie jak najbardziej prawdziwe i nie chodzi tu o określenie ludzi, tylko bardziej o ten drugi człon. Skoro Elena go naprawiła, to po co wciąż uganiał się za Piercową. Elena była dla niego wprost idealna, więc czego jeszcze chcieć. Jednak skupmy się bardziej na relacji między młodszym Gilbertem i starszym Salvatorem. Kiedy spytał o to co tutaj robi od razu było widać, że wychował się w innych czasach. Kiedyś pewnie nie było takiego czegoś, że dzieciaki pojawiały się na uroczystościach czy tam imprezach dla starszych bądź dorosłych. Teraz były inne czasy i to była impreza na której nikt nie zwracał uwagi na wiek obecnych. Impreza otwarta bez zaproszeń. Może nie do końca bo Jeremiego zaprosiła tutaj Melody, której to też pomagał w organizowanie tego całego tutaj. - Co ja tutaj robię? Pomagałem znajomej w organizacji w tej imprezy. I co że jestem nieletni? Nikt na to nie zwraca uwagi, no poza Tobą. A Ty przypadkiem nie jesteś za stary. - Zachichotał cicho po tych słowach, być może zły wpływ alkoholu dawał już sobie o sobie znać. Niestety więcej chyba nie dane mu było się napić, bo Damon zabrał jego kubek. Ale nic straconego, weźmie sobie nowy skoro tamten miał lenia. Potem zaś rozmowa wróciła ponownie na tory o nazwie Elena. - Widzę, że jest coś w czymś się zgadzamy. No nie, Damon Salvatore aż tak nisko siebie ocenia, niedowierzanie. Nie uwierzyłbym jeślibym tego sam nie usłyszał. A widzisz, ona nikogo nie słucha, więc się nie dziw. A ja chyba nie powinienem wtrącać się w wasz związek. - Wyszczerzył się na koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   29.10.14 13:54

Cóż, może i Gilbert miała wpływ na jego wewnętrzną przemianę - jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, ale Salvatore wcale nie uganiał się już ani za nią, ani za Pierce. To, że czasem z nimi rozmawiał, może nawet rzucając jakieś dwuznaczności w formie typowego dla Damona żałosnego żartu, nie świadczyło jeszcze o tym, że żywił wobec którejkolwiek z nich jakiekolwiek uczucia. Może nieco sentymentu. Może nieco przyjaźni wobec Eleny, choć nie okazywał tego. Wobec Pierce chyba tylko żal. Żal.pl. I Gilbert wcale nie była idealna, choć Jeremy pewnie jako jej brat nie mógł być obiektywny w tej kwestii.
- Przyzwolenie na picie alkoholu określa tylko dolną granicę wieku, nie górną. Poza tym - ja i starość? Nie mam jeszcze osteoporozy ani niczego takiego. I spójrz na tę twarz - nieskażoną jakimkolwiek wiekiem powyżej dwudziestki. Zdaje się też zresztą, że starość oznacza impotencję, a tej nie możesz mi zarzucić. Mam majty z dedykacją dla mistrza seksu. - pokręcił głową, a potem pokiwał nią - pierwsze by zaprzeczyć ewentualnym zarzutom, drugie, by potwierdzić wagę tego trofeum jakim były owe majty. Nie ma to jak taktowne konwersacje. Można było rzec, że Damon popadał ze skrajności w skrajność - przed chwilą jechał sam po sobie, teraz chwalił się urodą i statusem wiecznego ogiera. Ciężko było ogarnąć jego tok myślenia, ale zaraz... To nie był jego problem, że ludzie go nie rozumieją! Świadomość tego poprawiła mu humor. Teoretycznie.
- Chyba masz przestarzałe informacje. Nie ma żadnego związku już od dawna. Gdzieś ty się uchował? - zapytał Salvatore, zastanawiając się, czy Jer jest opóźniony, czy to Damon jednak czegoś w całej tej rozmowie nie rozumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   30.10.14 23:25

Młodszy Gilbert jednak nie miał zielonego pojęcia o obecnie panujących relacjach na linii Elena - Damon. Nie wiedział także o tematach rozmów między tym dwojgiem. Zresztą skąd by miał to wiedzieć, bo nie robił za przyzwoitkę podczas ich spotkań. Jednak mimo wszystko Elena bardziej pasowała do Damona niż panna Pierce. Może i nie był obiektywny ale wiedział, że z Katherine jest niezłe ziółko. Jak to się mówi przeciwieństwa się przyciągają. Kiedy Damon zaczął swój monolog o wieku pilnował się by nie parsknąć śmiechem. Kiedy już się uspokoił odezwał się. - Czy ja coś takiego powiedziałem? A no tak. Zapomniałem, że wampiry są idealne, nie starzeją się i tak dalej. Dobra, dobra, już się tak nie przechwalaj. Powiedziałbym coś jeszcze, ale sobie odpuszczę. - Wyszczerzył się do niego uważając w dalszym ciągu by się nie roześmiać. Jakby go tak dłużej słuchaj to pewnie mógłby go ktoś uznać za wariata, skoro popadał z jednej skrajności w drugą. Więc ludzie faktycznie mogli go nie zrozumieć. Zaś kiedy wspomniał o jego siostrze i związku z nią nieco się zdziwił, bo faktycznie nic nie wiedział na ten temat. - Serio? O popatrz, nie wiedziałem. Więc jak widać Elena nie tylko nie słucha mnie, ale też na odwrót bo ze mną nie rozmawia. - Wyszczerzył się na koniec tłumacząc się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
DAMON SALVATORE

avatar

Cytat : JUST LAUGH AND LET IT GO
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 22/175
Sobowtór : TAK, JEDEN
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 145
Liczba punktów : 77
Jest z nami od : 19/06/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   01.11.14 12:07

No jeszcze by tego brakowało, żeby Jer za przyzwoitkę Damona robił. Niech za Eleną chodzi, a nie Salvatore'a pilnuje. Zresztą, ciemnowłosego pilnować nie trzeba, bo i tak zawsze wpakuje się on w jakieś kłopoty i nikt nie był w stanie nic na to poradzić. Swoją drogą było to ciekawe zjawisko. Nawet podejrzane. Gdyby istniało na to jakieś wytłumaczenie, Damon chętnie by go wysłuchał. A może istniało, tylko on o tym nie miał zielonego pojęcia? Mogło tak być, wszystko było możliwe na tym dziwnym świecie, a w Mystic Falls to już w ogóle.
Poza tym, co tak bawiło Jeremiego? Czyżby to nie była prawda? Przecież każdy w Mystic Falls wiedział, że Damon Salvatore jest inteligentny, przystojny i nieziemski w seksie. W dodatku arogancki, ironiczny i mający wszystko w dupie. Podobnie zajebistych epitetów można było wymyślić na pęczki.
- Może to jednak twoja wina, że ludzie nie chcą z tobą gadać. - podsunął złośliwie Damon, śmiejąc się pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JEREMY GILBERT

avatar

Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 17
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : NIE
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 79
Jest z nami od : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   05.11.14 0:24

Właśnie chodziło tu o Elenę, a nie o Salvatora. Elenę mógł jeszcze pilnować, ale Salvatora to nie miał w zasadzie po co i na co. Nie ma co, Katherina/Elena miała bardzo ciekawą scenkę jednocześnie oglądając ich jak i słuchając. Jeśli zaś chodzi wytłumaczenie, to pewnie jeszcze go nie było skoro Damon nie wiedział.
Tego co bawiło młodego to pewnie się nie dowie, bo raczej mu nie powie. Może po prostu Jeremy za dużo sobie wyobraził z tego całego opowiadania i przechwalania się Salvatora, że aż zaczął się śmiać. Jednak Damon chyba się postarał by sprowadzić go nieco na ziemię kolejnymi swoimi słowami, które go można powiedzieć nieco wkurzyły. - Że co proszę? Co ty możesz wiedzieć o mnie panie Salvatore. No i ty się dziwisz, skąd do Ciebie niechęć, skoro sam prowokujesz, a potem się zastanawiasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t327-jeremy-gilbert http://life-sucks.forumpolish.com/t331-dzerowe http://life-sucks.forumpolish.com/t332-dzerowy
Sponsored content




PisanieTemat: Re: EVENT: Pożegnanie lata   

Powrót do góry Go down
 

EVENT: Pożegnanie lata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Na uboczu :: Las-