IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Evelyn "Eve" Lance

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
EVELYN LANCE

avatar

Cytat : bla bla
Rasa : MUTANT
Wiek : 19
Sobowtór : NIE
Fantom : TAK
MG : TAK
Liczba postów : 8
Liczba punktów : 0
Jest z nami od : 19/10/2014

PisanieTemat: Evelyn "Eve" Lance   20.10.14 8:44





AMBER HEARD

19

54

MUTANT

STRAŻNICY

JESTEM FANTOMEM

NIE JESTEM SOBOWTÓREM

PRZYJEZDNA

DOM EVELYN

ASYSTENT ŚLEDCZEGO

About me

Evelyn Lance przyszła na świat ponad pięćdziesiąt lat temu w Bostonie. Była drugą córką państwa Lance. Jej ojciec był policjantem, a matka nauczycielką literatury. Nie zarabiali kroci, jednak rodzinie całkiem dobrze się żyło.

Eve była dzieckiem sympatycznym i wesołym, w przeciwieństwie do siostry. Można powiedzieć, że obie były całkowitymi przeciwieństwem - młodsza z sióstr była bardziej dobra, a starsza nieco bardziej zła. Nie była jednak do końca nie do zniesienia - siostry, pomimo częstych sprzeczek, naprawdę się kochały i spędzały ze sobą wiele czasu. Oczywiście, taki czas nie mógł trwać wiecznie.

Na drodze stanął chłopak. Tak, obie siostry pokochały tego samego faceta. Tylko że on wybrał starszą z sióstr. Eve nie mogła tego znieść i znienawidziła siostrę. Zaszła w niej też pewna zmiana - zamknęła się w sobie i zaczęła sprawiać problemy. Można powiedzieć, że zmieniła się w swoją siostrę. Przestała dbać o cokolwiek, ćpała, piła, zadawała się ze złym towarzystwem. Zaczęło ją irytować wszystko, co łączyło się z jej siostrą. Potrafiła się zdenerwować tylko dlatego, że ojciec powiedział coś dobrego na jej temat. W końcu wybuchnęła. Zdecydowała się uciec z domu. Zarezerwowała miejsce na statku płynącego do Europy. Niestety, do swojego celu nigdy nie dotarła. Statek został zatopiony, a rodzinę Lance poinformowano, że Eve zmarła.

Jednak wcale tak nie było. Dryfowała przez parę dni na drzwiach od kabiny. W końcu wylądowała na pewnej wyspie, bezludnej wyspie. A przynajmniej z początku tak uważała. Dziewiętnastoletnia dziewczyna od tej pory musiała radzić kompletnie sama, w sercu prawdziwej dżungli. Nie miała niczego, ani jedzenia, ani picia ani nawet zapałki, żeby rozpalić ognisko. Po kilku dniach, wycieńczona i wymęczona, była pewna, że umrze. Nie stało się to jednak. Odnalazł ją pewien człowiek, który również utknął na wyspie. Był on z brytyjskiego wywiadu i infiltrował pewną jednostkę, która miała na owej wyspie bazę. Pomógł jej przetrwać i przy okazji nauczył ją wszystkiego, co sam wiedział - wszelakie znane mu sztuki walki, obsługa broni i ogólnie, jeśli chodziło o przetrwanie. W zamian pomagała mu z jego misją.

W pewnym momencie Evelyn została złapana przez wrogie siły. Ich przywódca obiecał, że ją wypuści, kiedy wyda mu mężczyznę, który jej pomógł. Oczywiście, nie zrobiła tego. Facet zaczął więc ją torturować. Wtedy wyszła też na jaw jej mutacja. W pewnym momencie krzyknęła tak głośno i wysoko, że rozbiła wszelkie szklane butelki, a wszystkim w obozie wroga rozwaliła bębenki. Wcześniej też tego nie zauważała, ale wyostrzyły się też jej zmysły, miała lepszy refleks i zwinność oraz regenerowała się szybciej. Wszystko to uznawała za halucynacje. Na całe szczęście jej krzyk usłyszał jej kompan, który niedługo potem ją znalazł i uwolnił.

Na wyspie spędziła pięć lat. Przez te pięć długich, wykańczających lat szkoliła się razem z brytyjczykiem, a także uczyła się zapanować nad swoimi talentami. Dowiedziała się również, że praktycznie się nie starzeje - już na zawsze miała pozostać dziewiętnastolatką. Cóż, było ciężko, ale Eve dawała sobie radę i zaczęła traktować mężczyznę jako swojego mentora, takiego drugiego ojca. Nie wiedziała jednak, że jej kompan niestety chciał ją zdradzić i wykorzystać w celach misji. Na szczęście, dziewczyna szybko przejrzała jego zamiary. Stanęła z nim do walki i w wkrótce pokonała go. Zranił ją tym, jednak to, co tutaj przeżyła, tylko ją zahartowało. Postanowiła raz na zawsze opuścić to przeklęte miejsce, które stało się właściwie jej koszmarem. Nauczyło ją jednak jednego - że życie jest jednak czymś ważnym i trzeba je szanować.

Nie udałoby jej się uciec, gdyby nie pewien wojownik z Japonii. Należał do pewnej grupy zabójców, która zrekrutowała również dziewczynę. Spędziła z nimi kilkanaście lat, szkoląc się na prawdziwą i nie do pokonania zabójczynię. Przybrała też tam nowe imię "Ta-er al-Sahfer", które oznaczało kanarka. Tam też dostała prezent od swojego mistrza, który okazał się być kitsune - klątwę nieśmiertelności. Początkowo jej to nie przeszkadzało, bo właściwie nie dało jej się zabić, jednak nie chciała żyć wiecznie. Nie było już jednak odwrotu - klątwy nie da się odwrócić. Wtedy też uświadomiła sobie, że tęskni za rodziną. W pewnym momencie postanowiła opuścić ów "zakon" i chronić rodzinę. Nie zamierzała jednak się im pokazywać, dawać znaku, że żyje. Po prostu obserwowała ich z ukrycia i chroniła ich. Pobyt na wyspie sprawił, że dziewczyna na nowo pokochała siostrę i zapomniała o nienawiści do niej.

Niestety, w pewnym momencie nie zdołała ich uchronić. Może wydawać się to głupie, ale nie przewidziała zwyczajnego wypadku samochodowego. W pewnym momencie szczęśliwie wybierali się wszyscy na wspólny, rodzinny piknik, a potem jakiś mężczyzna wjechał w ich samochód. Państwo Lance zmarło na miejscu, Eve nawet gdyby chciała, nie mogłaby ich uratować.  Była mutantem, ale nic nie mogła zdziałać. Pogrążyła się w rozpaczy i rozpoczęła poszukiwania człowieka, który to zrobił.

Okazało się, że było to celowe - zabójstwo na zlecenie. A zlecił je zakon, w którym Eve spędziła tyle lat. To tylko wzmogło jej gniew. Nie minęło dużo czasu, a wszyscy jego członkowie oprócz Kanarka byli martwi. Tak, dziewczyna ich zabiła, jednak to nie ukoiło jej rozpaczy. Chociaż, z biegiem lat udało jej się częściowo zaleczyć złamane serce.

Przez wiele lat podróżowała po całym świecie. Wykształciło się jej powołanie - zabijanie istot nadprzyrodzonych. Nie robiła tego cały czas, ale to była jednak z jej głównych czynności. To też przywiodło ją do Mystic Falls, o którym tak dużo słyszała. Szybko zdobyła posadę asystenta  śledczego i szybko też nawiązała pozytywną relację z burmistrzem, który korzysta z jej usług łowcy. Nie ma jednak pojęcia, że dziewczyna w czarnym, skórzanym stroju, masce, z arsenałem różnych broni i sztuk walki nie jest człowiekiem. Jak na razie jednak pomaga mu i udziela mu różnych informacji o nadnaturalnych, a on nie ma pojęcia o jej prawdziwej rasie. To jednak się zmieni, tak myślę. Nie chcę jednak wybiegać w przyszłość bo wszystko się w sumie może stać, czyż nie?

Evelyn "Eve" Lance






Evelyn "Eve" Lance

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Evelyn "Eve" Lance

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-