IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Wypad do parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Wypad do parku   20.10.14 16:16

// mieszkanie

Nuda potrafi zabić człowieka. Był właśnie sobotni wieczór, a Wayfarer siedział samotnie przed telewizorem w domu, głaszcząc machinalnie leżącego obok na kanapie kota. Co jakiś czas popijał sok pomarańczowy i nurkował wielką łyżką w pięciolitrowym kubełku lodów waniliowych, które znikały w jego ustach z zatrważającą prędkością. Przerzucał kanały, śmiertelnie znudzony wszystkim, co widział w tym śmiesznym, gadającym pudle. Większość jego znajomych została zaproszona na elitarną domówkę u jednej z licealnych dziuniek, której rodzice byli niesamowicie bogaci, ale oczywiście nikt nie pofatygował się, by zaprosić 'tego dziwaka z biblioteki'. Dlatego Kyle spędzał ten wieczór na bezsensownym marnotrawieniu czasu i niekończących się rozmyślaniach o własnej przyszłości. Nagle na ekranie telewizora pojawiło się stado psów. Rozkojarzony mężczyzna zatrzymał palec na przycisku pilota i odkrył, że bezwiednie przełączył kanał na ten o zwierzakach. Nagle zerwał się z kanapy tak gwałtownie, że leżący obok kot drgnął a potem prychnął na niego ze strachu.
- Wybacz - mruknął Kyle, drapiąc zwierzaka między uszami. - Wychodzę - oznajmił mu uradowany, a potem złapał szarą bluzę, wciągnął ją na siebie i wypadł na klatkę schodową, przeskakując po dwa stopnie na raz.
Gdy znalazł się już na świeżym powietrzu, wziął głęboki oddech i rozejrzał się w obie strony. Nie dostrzegając w ciemności żadnego ruchu, w jednej chwili zmienił się w sporego lisa o rudym futerku i uroczej, białej łatce na oku. Zamiatając puszystym ogonem udał się prosto do parku w centrum Mistic Falls, trzymając się cieni i uważnie przyglądając każdemu człowiekowi, którego mijał.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   20.10.14 20:22

//domciu, spacer?


Alice siedziała na ławeczce w parku, czytając pożyczoną od koleżanki książkę jakiegoś młodego autora, piszącego współczesne romanse. Włosy założone za uszy, fioletowe trampki oparte o krawędź ławki, by wygodniej było jej czytać i leżąca obok paczka kukurydzianych chrupek. Była jesień, ale słoneczko jeszcze nie dawało o sobie zapomnieć, chociaż zimny wiatr zmusił Hunter do założenia swojego zielonego szalika. Inaczej nie wypuściliby jej z domu, ech, więc wolała się ugiąć niż słuchać godzinnego wykładu ojca o zdrowiu. Zwłaszcza, że dziewczyna od zawsze była chorowita i non stop łapało ją jakieś przeziębienie. 
Nie mogła się jednak jakoś skupić na swojej lekturze i sama nie wiedziała dlaczego. Jej wzrok ciągle zsuwał się z liter na papierze w stronę widoków naprzeciwko niej. Drzewa, kolorowe liście, które już zaczynały spadać i mnóstwo parkowych alejek, aktualnie pustych. Ogromna wyobraźnia była z jednej strony zaletą Alice, ale z drugiej, również jej przekleństwem. Wszystko zależało od sytuacji, ale teraz raczej szła ona w niebezpieczne rejony myślenia o pewnym niedawno spotkanym mężczyźnie. A jak dobrze było wiadomo, gdy się o czymś zbyt bardzo myśli to się to, jak na złość psuje. Nie chciała sobie wyobrażać nie wiadomo czego, ale nie mogła się powstrzymać! Cóż, nadal była trochę nastolatką, fantazjującą o miłosnych przygodach.
Przymknęła na moment książkę, by odetchnąć od jej treści i spojrzała w górę w stronę nieba, które zasłonięte było w większości przez korony drzew. Właśnie wtedy rudowłosa, przysłowiowym kątem oka dostrzegła pod jednym z drzew przyczajonego lisa. Wytrzeszczyła zaskoczona oczy i pisnęła cicho, wskazując na ławkę. W jaki sposób miało to ją uchronić tego nie wiem. Logiczniej było po prostu sobie w spokoju odejść, zwłaszcza, że zwierzątko nie było wcale tak blisko niej, ale no sama nie wiedziała, co robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   25.10.14 15:24

Kyle podskakiwał wesoło, zamiatając rudym, puszystym ogonem ziemię. Zachowywał się zupełnie jak pies. Uwielbiał tę postać, nikt nie zaczepiał go, nikt nie zwracał na niego uwagi... A przynajmniej wtedy, gdy nie zbliżał się do nikogo. Ludzie mogliby pomyśleć, że ma wściekliznę, złapać, a potem uśpić, czy coś takiego. Oczywiście takie środki nie działały na niego zbyt długo ze względu na szybką regenerację i odnowę komórek, a i dawkę pewnie podaliby za małą, żeby faktycznie móc go zabić. Kitsune może i nie były najpotężniejszymi nadnaturalnymi, ale wierzcie mi, ciężko takiego skurczybyka ubić.
Lisek przemykał pomiędzy drzewami, przyglądając się ludziom w parku. Raz o mało co nie wpadł, bo ogromny labrador spuszczony ze smyczy zaczął go gonić i o mały włos a straciłby coś więcej niż kawałek sierści. Na szczęście właściciel przywołał go do porządku i Kyle mógł spokojnie odejść.
Chłopak właśnie podążał do swojego ulubionego miejsca w parku - niewielkiego stawu, gdy nagle na ławce zauważył siedzącą rudowłosą Alice. Bezmyślnie pobiegł w jej stronę z wywalonym różowym językiem poza pyszczek. Głupio zrobił, bo dziewczyna przestraszyła się go i wskoczyła na ławkę. Natychmiast przystanął w miejscu a potem usiadł grzecznie, owijając ogonek wokół łapek i przekrzywiając główkę w jedną stronę. Co Ty robisz, kobieto. Jestem tylko małym lisem - pomyślał i wydał z siebie ciche szczeknięcie, które oznaczało mniej więcej tyle, że Wayfarer właśnie się śmiał. Uniósł jedną łapkę w górę, jak pies na komendę, a potem przylgnął brzuszkiem do ziemi i uniósł tylne kończyny, jakby chciał się bawić. No dalej, Alice, nie bądź taka.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   26.10.14 6:20

Tak bardzo kocham hasającego liska <3
Alice wpatrywała się w zwierzątko szeroko otwartymi oczyma, jednocześnie podziwiając pierwszy raz w życiu lisa i bojąc się trochę jego obecności. Nie wiadomo w ogóle, co to za dzikie stworzenie, a jeśli ma wściekliznę? Znając życie, na pewno ma i to nie skończy się dla niej dobrze. Jednak nie mogła nic zrobić, a właściwie to chodziło o to, że za wiele nie przychodziło jej teraz do głowy. Zbyt bardzo była zaabsorbowana faktem całego zajścia. Dziewczyna stała na drewnianej ławce i zmieszana, przyglądała się, co robi... Średnio jej się to podobało, bo jak na złość, rudy futrzak sobie po prostu usiadł na środku trawy i zaczął również na nią gapić swoimi czarnymi lśniącymi oczyma. 
- No nie! Co Ty robisz, nie siadaj tutaj... - Mruknęła, robiąc nieszczęśliwą minę. I jak ona teraz stąd zejdzie? - Idź sobie. Czemu na mnie patrzysz? - Zapytała, gdy tak uroczo przekrzywił swoją główkę. Cholera, słodki był. Alice kochała zwierzęta, zresztą była wolontariuszką w tutejszym schronisku i co tydzień wyprowadzała kilka biednych, samotnych psiaków na spacery. Ale ten tutaj osobnik był dla niej hmm wyzwaniem. - Nie rób takiej niewinnej miny, wiem, że robisz to specjalnie, żebym tu utknęła. Och jeny... - Pokiwała do siebie głową, zrezygnowana faktem, że ten lis był taki uroczy. Gdy szczeknął uśmiechnęła się i zapytała: - Chcesz chrupka? - Uniosła jedną brew i schyliła się do paczki, która leżała na ławce. Wyjęła z niej kukurydziane chrupki i rzuciła mu jednego, po czym sama wpakowała sobie do ust dwa. - To chyba Ci nie zaszkodzi, prawda? - Właściwie nie wiedziała. I wolała też nie wnikać czym pożywiają się lisy...
- O nie, mój drogi. Nie zejdę do Ciebie i nie będę się z Tobą bawić, nie ma takiej opcji... - Powiedziała, kręcąc wyraźnie głową, chociaż ton jej głosu zdradzał, że to rozważa w głowie. Spojrzała na niego i zawahała się w połowie już prawie schodząc z ławki.  A co jeśli jest jednak jakiś agresywny? Nie no, przestań Alice, widzisz przecież, że chce się tylko pobawić...
Zeszła i powoli podeszła do niego. - Tylko mnie nie ugryź - poprosiła cicho i w razie czego palcami naciągnęła na dłoń, wystający materiał rękawa. Przykucnęła przy zwierzątku i dotknęła jego brzuszka, po czym po chwili go pogłaskała. - Heerj, słodziutki, odważny jesteś - powiedziała, uśmiechając się i drapiąc go palcami. Trochę nadal się bała i była niepewna, co do jego zamiarów. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   28.10.14 14:33

Kyle wlepił czarne ślepka w porcelanową twarzyczkę Alice i musiał przyznać, że nawet teraz, przerażona widokiem "dzikiego" zwierzęcia, wyglądała równie uroczo jak podczas ich wcześniejszych spotkań. Dziewczyna miała po prostu wrodzony urok i coś, co sprawiało, że ludzie chcieli się nią opiekować. A przynajmniej takie zabłąkane lisołaczki jak Kyle.
Po prostu Cię lubię - gdyby mógł, uśmiechnąłby się do niej. Bez sensu go odpędzała i tak nie miał zamiaru sobie pójść. W końcu nie było nic lepszego do roboty, co więc szkodziło troszeczkę podręczyć rudowłosą? Może zaraz się przekona, że lisy wcale nie są takie straszne na jakie wyglądają. Wayfarer nie rozumiał, dlaczego ludzie tak bardzo nie lubili tych zwierząt. On sam dostrzegał tylko ich dobre cechy (ciekawe dlaczego...) - mądrość, spryt, zwinność. Dlaczego nikt nigdy nie powiedział "o, jaki śliczny lisek!", za to zawsze było to samo - "na pewno jest wściekły, uciekaj, sio!". To stawało się już męczące.
Kyle posłusznie zjadł rzuconą mu chrupkę i oblizał różowym językiem pyszczek. W tej postaci odzywały się w nim zwierzęce instynkty i często zdarzało mu się robić rzeczy, które nie przystoją człowiekowi. No bo umówimy się, kto jada z ziemi chrupki? Na szczęście nigdy jakoś nie przywiązywał do tego wagi. Zmieniał się, więc też i zachowanie powinno być odpowiednio dostosowane. Kamuflaż przede wszystkim.
Machnął wesoło ogonem. Wiedział, że panna Hunter nie będzie w stanie mu się oprzeć i zaraz zejdzie na dół. Miał rację, dziewczyna w końcu opuściła nogi na ziemię i wyciągnęła rękę w jego kierunku. Kyle trącił noskiem końcówki jej palców a potem przymknął oczy, gdy pogłaskała go po głowie. Przewrócił się na chwilę na plecy, żeby dać się pogłaskać po brzuszku, a potem przysunął się do niej, opierając przednie łapki o jej nogi i wspiął się wyżej, żeby polizać ją po policzku.


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ALICE HUNTER

avatar

Cytat : This desert rose. Each of her veils, a secret promise. This desert flower No sweet perfume ever tortured me more than this.
Rasa : CZŁOWIEK
Wiek : 20
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Liczba postów : 45
Liczba punktów : 38
Jest z nami od : 23/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   23.11.14 6:58

Dziwna sytuacja. Ale dobrze, że Alice nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo dziwna. Uwielbiała zwierzęta, co tu dużo mówić. Przecież pracowała w miejscowym schronisku dla zwierząt. Z tymi dzikimi może miała mniejszy kontakt, ale to raczej dobrze. Nigdy nie wiadomo, jak to mogłoby się potoczyć z jej szczęściem. Serio, wolałaby nie uciekać na przykład przed takim dzikiem. Raczej daleko by nie uciekła, no więc może to jednak lepiej, że była taka nieufna. Kto wie, może następnym razem spotka jakiegoś negatywnie nastawionego do ludzi lisa? 
Dziewczyna spojrzała zwierzęciu w wielkie, czarne oczy, uroczy by, zresztą ona miała słabość do każdego żyjątka na świecie. Nie licząc oczywiście robaczków... Rozejrzała się wokoło czy przypadkiem ktoś ich nie podgląda, sama nie wiedziała dlaczego. Przecież nie interesowało ją to czy ktoś ją weźmie za wariatkę, czy nie.
Zaśmiała się rozbawiona, gdy zwierzę wskoczyło jej na kolana. Podrapała go za uszami, jednocześnie odchylając nieznacznie głowę, by lis jej nie polizał. Nadal była trochę nieufna. To właśnie wtedy wydała z siebie niespodziewany, cichy, okrzyk, widząc na jednej z jego łapek krew.
- O jeny, co Ci się stało? - Zapytała, robiąc zmartwioną minę i ostrożnie dotknęła jego łapy, by dokładniej jej się przyjrzeć. Nie wyglądało to jednak poważnie. - Powinnam Cię zabrać do weterynarza albo chociaż schroniska, tam też by Ci pomogli... Chociaż wiesz co? Co powiesz na nockę u mnie? Mój tata dostanie zawału - uśmiechnęła się nieznacznie i ostrożnie objęła go swoimi ramionami, by po chwili podnieść się. Spojrzała na niego, czy aby wszystko w porządku. 
- Nie bój się - zawołała, siląc się na pozytywny ton. Sama nie wiedziała, co robiła, ale zabrała go koniec końców do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://life-sucks.forumpolish.com/t162-alice-hunter http://life-sucks.forumpolish.com/t176-alice
KYLE WAYFARER

avatar

Rasa : LISOŁAK
Wiek : 22/364
Sobowtór : NIE
Fantom : NIE
MG : TAK
Artefakty : lekarstwo na bycie nadprzyrodzonym
Liczba postów : 33
Liczba punktów : 40
Jest z nami od : 28/06/2014

PisanieTemat: Re: Wypad do parku   29.11.14 15:45

Niech Alice zrobi fotę takiemu lisowi, to Kyle przejdzie się i przemówi mu do rozsądku. Nikt nie będzie tykał panny Hunter, a jeśli jakieś dzikie zwierzę się na to porwie, będzie miało z nim do czynienia, o!
Wayfarer nie chciał sprawiać jej kłopotów, przyczepił się do niej bo po prostu darzył ją jakimś dziwnym uczuciem, którego sam nie potrafił nazwać. Przecież dziewczyna nie przypominała mu nikogo z przeszłości, nie nosiła w sobie żadnej cząstki jego dawnego życia. Czemu więc aż tak bardzo mu na niej zależało? Do tej pory nie miał z tym problemu. Zostawiał wszystko za sobą, nie spoufalając się z nikim. Teraz jednak spotkał w swoim życiu wielki magnes w postaci tej rudowłosej panienki i cóż... Nie potrafił uciec.
Tak szczerze mówiąc to Kyle niemal zapomniał o tym zranieniu. Ot kły psiska otarły mu się o łapę, nic wielkiego. Ale Alice jak to Alice, zaraz musiała się nim zająć. Oczywiście nie miał nic przeciwko. Gdy tylko przyciągnęła go bliżej, wykorzystał sytuację, podniósł się i wetknął jej nosek do ucha, naśladując zachowanie prawdziwego zwierzęcia. Poniuchał kilka razy, przyprawiając ją o łaskotki, a potem zaczął lizać ją po twarzy mimo, że się odsuwała. Niesforny pan lisek na posterunku!
Zdziwił się trochę, że postanowiła wziąć go tak od razu do siebie. Już chyba wolałby weterynarza, bo nocka u panny Hunter nie zapowiadała niczego dobrego. Kyle obawiał się, że przez sen mógłby nie kontrolować swoich mocy i obudzić się jako człowiek. Uwierzcie - zdarzało mu się to dość często. Poruszył się trochę niespokojnie, gdy podniosła go z ziemi, rozmyślając, czy przypadkiem nie powinien teraz wziąć łapek za pas, ale szkoda mu było opuszczać rozkosznie ciepłe ramiona dziewczyny, więc zwinął się wygodnie w kulkę i pozwolił nieść tak, gdzie dziewczyna chciała.

/dom Alice?


WHO DOESN'T LIKE ANIMALS? <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wypad do parku   

Powrót do góry Go down
 

Wypad do parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Life Sucks When You Are Ordinary :: Na uboczu :: Park-